6/2006 NGP

Piotr Lisiewicz
Wiem, jak bardzo nie pasuje to do konserwatywnych schematów, ale tak właśnie było. Dlatego, gdybym – abstrahując od poglądów politycznych – miał wybrać, czy powierzyć swoją przyszłość młodemu garniturowcowi wychowanemu w partyjnej młodzieżówce na systemie wartości, w którym liczy się trzepanie kasy, wygryzanie kolegów i wygłaszanie pustosłowia, czy Farfałowi (lub jego lewicowemu odpowiednikowi), to wolę Farfała. Jaka jest najbardziej leniwa, a zarazem najbardziej zakłamana grupa zawodowa w kształtujących opinię publiczną w Polsce łże-elitach? Socjologowie z ośrodków badania opinii publicznej? Cóż, w zakłamaniu górują z pewnością, ale żeby dowieść na 10 dni przed wyborami prezydenckimi, że Tusk ma 62 procent poparcia, a Kaczyński 38, trzeba było się z pewnością trochę napracować. Mój...
Jacek Kwieciński
Tadeusz Mazowiecki: „Chcemy mieć na Wschodzie przyjazny kraj. Pierwszym założeniem rządu było doprowadzenie do tego, by kierownictwo państwa radzieckiego rozumiało, że gwarantujemy przyjazne stosunki z tym krajem, że PZPR nie należy traktować jako jedynego gwaranta przyjaźni polsko-radzieckiej”. Zgodził się z Gorbaczowem, że „jesteśmy skazani na sojusz”. Na uwagę Alaina Besanćona, że powstaje oś Moskwa–Warszawa, co przy zaistniałych możliwościach jest zupełnie niezrozumiałe, Adam Michnik zareagował obrzuceniem francuskiego myśliciela obelgami – w prasie paryskiej i warszawskiej. „Przegrałeś Alain” – pisał. To akurat było prawdą. Autentyczni („zoologiczni”) antykomuniści – przegrali. Zwyciężyła zwłaszcza amnezja – nie tylko w Polsce. Ma szansę wygrać na dobre, na stale. Olbrzymi tytuł z...
Nierzeczywistość Wystarczy przemyć twarz w zimnej wodzie, żeby odleciały te mary. Można by więc odnieść się do nich pobłażliwie, bo przecież każdy przeciętnie rozgarnięty osobnik widzi, że jest zupełnie inaczej, a niekiedy wręcz przeciwnie, niż głoszą trąby jerychońskie. Można zareagować koncyliacyjnie: mamy demokrację, każdemu wolno wypowiadać swoją opinię, a demagogiczne naddatki i emocjonalne przejaskrawienia pochodzą po większej części z niedojrzałości wolnych mediów. Odreagowują one kagańcowe dziesięciolecia, a młódź w publikatorach, tamtych czasów nieświadoma, wciąż upaja się swą pierwszoplanową rolą w publicznym spektaklu. Francisco Goya Lucientes, Kaprysy MIREN QUE GRABES! Niech widzą, jacy jesteśmy Pomyłka. To nie jest ani burza w szklance wody, ani dziecięca choroba...
Maciej Rybiński
Warszawa pozbawiona stołeczności mogłaby stać się miastem pełnym uroku. Człowiek mógłby sobie po niej spacerować bez stresu i bez obawy, że natknie się niespodziewanie na któregoś posła Samoobrony. Bez strachu, że gnany głodem wchodzi do dobrej restauracji na Starówce, a tam przy jednym stoliku konwektyl partyjny demokratów radzi, jak przejąć władzę. Mógłby pójść na kawę (z koniakiem) nie narażony na to, że zetknie się z Nową Lewicą in corpore, którą Maria Szyszkowska zaprosiła na roztrzepaniec. Albo poszedłby na cichą, wieczorną modlitwę do kościoła bez lęku, że przed głównym ołtarzem krzyżem leży Roman Giertych i z radiem tranzystorowym przy uchu, nastawionym na Radio Maryja, zanosi do Tronu Bożego błagania, żeby sklepy w niedzielę były zamknięte i żeby maturę można było kupić tylko w...

Pages