„Kaczor tak, Donald nie!”

Dodano: 25/08/2006 - 6/2006 NGP
Poprzednie miesięczniki

Wiem, jak bardzo nie pasuje to do konserwatywnych schematów, ale tak właśnie było. Dlatego, gdybym – abstrahując od poglądów politycznych – miał wybrać, czy powierzyć swoją przyszłość młodemu garniturowcowi wychowanemu w partyjnej młodzieżówce na systemie wartości, w którym liczy się trzepanie kasy, wygryzanie kolegów i wygłaszanie pustosłowia, czy Farfałowi (lub jego lewicowemu odpowiednikowi), to wolę Farfała. Jaka jest najbardziej leniwa, a zarazem najbardziej zakłamana grupa zawodowa w kształtujących opinię publiczną w Polsce łże-elitach? Socjologowie z ośrodków badania opinii publicznej? Cóż, w zakłamaniu górują z pewnością, ale żeby dowieść na 10 dni przed wyborami prezydenckimi, że Tusk ma 62 procent poparcia, a Kaczyński 38, trzeba było się z pewnością trochę napracować. Mój typ to pracujący w Polsce korespondenci zagraniczni. Na czym polega praca takiego korespondenta? Po efektach pracy można domyślić się, że wygląda ona następująco: rano kupuje „Gazetę Wyborczą”, czasem też „Rzeczpospolitą”. W południe przepisuje zawarte tam oceny, tłumacząc je na inny język. Szczególnie interesują go teksty o demonicznej roli braci Kaczyńskich. Następnego dnia jego komentarze ukazują się w zagranicznej prasie. Wtedy czytają je dziennikarze „GW” i „Rz” i kolejnego dnia cytują z nabożną czcią: patrzcie, co myśli o nas mądrzejszy i stojący wyżej cywilizacyjnie Zachód! Ot i doskonały obieg zamknięty z zarabiającymi krocie leniwymi cwaniaczkami w roli głównej. Jak co miesiąc odnotujmy
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze