Bogusław Dopart

Kultura dla rozwoju to wyzwanie niebywale skomplikowane i subtelne. A bez polskiego katharsis nie będzie ani kultury dla wspólnoty, ani cywilizacyjnego rozwoju, ani polskiej wolności, ani demokracji. W gabinecie Beaty Szydło kierowanie resortami kultury i dziedzictwa narodowego oraz nauki i szkolnictwa wyższego zostało powiązane z piastowaniem funkcji wiceprezesa Rady Ministrów. Wspomniane ministerstwa objęli politycy o wysokim autorytecie osobistym i wybitnym formacie intelektualnym. To zwraca uwagę, daje do myślenia. Zdaje się znamionować strategiczny zwrot w rozumieniu środków i celów rządzenia krajem. Zwrot ku kreatywności, innowacyjności, ku wielkim projektom – po to, aby nareszcie uczynić skok od człapiącego wzrostu i konfliktowej...
Na początku prezydentury Andrzeja Dudy jaskrawo zaznaczył się podział na dumnych i uprzedzonych. Ci pierwsi patrzą w przyszłość z nadzieją na zmiany i są na fali optymizmu. Mają prezydenta wielkich nadziei. Mogą włączyć się w dyskurs służący przemianom w Polsce. Ci drudzy pozostają na łasce i niełasce uprzedzeń, które nie tylko skłaniają ich do odmowy dialogu, do odrzucenia nieekskluzywnej i niepartykularnej przecież propozycji wspólnoty, lecz także uniemożliwiają im rzeczową rozmowę o rzeczywistości. Kurczowo trzymają się swych autorytetów. Status quo w pełni ich zadowala. O kres formowania swej kancelarii i krótkie (jak dotąd) tygodnie po zaprzysiężeniu prezydent Andrzej Duda wykorzystał przede wszystkim na spełnianie...
Po wyborczym triumfie Andrzeja Dudy wśród zrozumiałych wyrazów euforii i nazbyt śmiałych przewidywań odezwały się także trzeźwe głosy. To zwycięstwo to dopiero pierwszy etap „dobrej zmiany” (żeby posłużyć się kampanijnym hasłem nowego prezydenta). Po jednych wyborach natychmiast zaczynają się przygotowania do następnych. Dopiero kształt przyszłego parlamentu zadecyduje o możliwości naprawy Rzeczypospolitej. Nie będzie lekko – establishment zmobilizuje wszystkie dostępne sobie środki w walce o fotele sejmowe, a pstry wachlarz nowych formacji politycznych, równie tych antysystemowych, jak łódek ratunkowych PO, może przynieść dezorientację elektoratu i tym samym zbawienną korzyść władzom Trzeciej Rzeczypospolitej. Chociaż przegrana rządzącej partii wydaje się raczej...
Gdyby w znacznie szerszym zakresie wyprowadzić debatę obywatelską z łamów czasopism i z sal klubowych na rynki, place, ulice, mury, do centrów miast i osad, byłoby nierównie mniej fałszywych mów, rutynowych argumentów i pustych gestów. Nowy klimat społeczny sprzyjałby szybkiej modyfikacji poglądów i postaw ludzi, którzy z niewiedzy i bezradności ulegli alienacji czy mechanicznemu konformizmowi. Takie czynne inspirowanie obywatelskiego ożywienia to sensowna alternatywa wobec posępnego oczekiwania, aż zabrzmi złoty róg i otrąbi „polski Majdan” czy (daj Boże) Nowy Sierpień. A jednak się dzieje! Wielu obserwatorów polskiego życia publicznego (kiedyż to wyrażenie przestanie być dwuznaczne?) przywitało rok 2015 w minorowych nastrojach. Z...
Gwałtowne pogorszenie się atmosfery relacji międzyludzkich, narastanie nieodpowiedzialności, zapiekłego resentymentu i bezwstydu, wręcz banalizacja okrucieństwa, stanowi być może najmocniejszy symptom kryzysu, który sięgnął w Polsce podstaw porządku społecznego. Szansa na exodus z tego coraz bardziej zamkniętego świata to skierowanie się ze swym bagażem wartości ku wspólnocie, ku partycypacji obywatelskiej, ku Rzeczypospolitej. Narzekania na stan demokracji w Trzeciej Rzeczypospolitej – nie są niczym nowym. Od samych wyborów 1989 pozostawała ona w stanie podejrzenia, a powody do żywego niepokoju mnożą się szczególnie od momentu katastrofy smoleńskiej. Pewnym niebezpiecznym sygnałom, na przykład przypadkom drastycznego ingerowania w życie rodziny i...

Pages