Czarny prostokąt

Potwór Pana Cogito

Wbrew regulacjom dotyczącym okresu przedwyborczego (w tym czasie opublikowane materiały propagandowe powinny być sygnowane przez właściwe komitety), czarne prostokąty nie nosiły żadnego podpisu. Dzieło nieznanych sprawców. I to ta ciemna anonimowość, a nie przeciętna, tania demagogia napisu, kształtuje właściwy sens przekazu. Czarny prostokąt, znak od nieznanych sprawców, jest jak nieuchronny wyrok, wydany na skompromitowaną partię rządzącą. Symbolizuje też moc ścierającą na proch politycznych przeciwników, a także bezosobową władzę wyłaniającą się zewsząd, wywierającą przemożny wpływ na jednostkę.

Groźną, bo niepochwytną jak potwór Pana Cogito. Te plakaty przemawiają wprost do podświadomości i fundują swe przesłanie na lękach pochodzenia totalitarnego. Platforma Obywatelska – partia ciesząca się poparciem ludzi wykształconych i nowoczesnych – takim oto językiem koszmaru komunikuje się z wyborcami w kraju, który przeżywa lepsze chwile w swej współczesnej historii.

Symbol Czarnego Prostokąta bez nadawcy może dziwić jako wytwór wyobraźni liberałów (ludzi, zdawałoby się, oddanych wartościom wolności i racjonalności), jednak zachowuje tę niezwykłą właściwość, że pełniej wyraża klimat życia publicznego w Rzeczypospolitej niż sążnisty traktat. Jak światełko nad bagnem wskazuje punkt dojścia przewodników opinii w III Rzeczypospolitej. Tworzy znak firmowy establishmentu, który pozwolił sobie na najgroźniejszy separatyzm: oderwanie się od tu i teraz, od rzeczywistości powszechnych spraw ludzkich. Symbolizuje antycywilizację, agresywny nierozum i krzykliwy bezsens, tłumiący siły rozwojowe Polski Solidarnej w imię interesów politycznych neo-Peerelu. Jest mentalnym stygmatem postkomunizmu wojennego.

Owszem, Czarny Prostokąt ma wszelkie dane, aby przejść do historii jako znak tych czasów.

Polska a państwo bolszewickie nad Wisłą

Postkomunizm, rzecz jakoby...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: