O kulturze, czyli jak jest możliwe polskie katharsis

Dodano: 01/12/2015 - Numer 12 (118)/2015

Kultura dla rozwoju to wyzwanie niebywale skomplikowane i subtelne. A bez polskiego katharsis nie będzie ani kultury dla wspólnoty, ani cywilizacyjnego rozwoju, ani polskiej wolności, ani demokracji. W gabinecie Beaty Szydło kierowanie resortami kultury i dziedzictwa narodowego oraz nauki i szkolnictwa wyższego zostało powiązane z piastowaniem funkcji wiceprezesa Rady Ministrów. Wspomniane ministerstwa objęli politycy o wysokim autorytecie osobistym i wybitnym formacie intelektualnym. To zwraca uwagę, daje do myślenia. Zdaje się znamionować strategiczny zwrot w rozumieniu środków i celów rządzenia krajem. Zwrot ku kreatywności, innowacyjności, ku wielkim projektom – po to, aby nareszcie uczynić skok od człapiącego wzrostu i konfliktowej dystrybucji dóbr do wieloaspektowego rozwoju i do sprawiedliwości. W swym exposé Beata Szydło przyjęła tradycyjną poetykę przemówienia inaugurującego rządy, toteż nie znalazło się w nim potwierdzenie nowego myślenia o roli kultury w praktyce politycznej. Premier usytuowała politykę kulturalną w kontekście „umocnienia polskiego poczucia państwowości”. Mówiła także, iż polityka ta musi służyć kształtowaniu postaw patriotycznych i kultywowaniu polskiej pamięci, a przy tym „ukazywaniu bogactwa naszego narodowego dorobku”. Polskich twórców zapewniła, że będą docenieni przez państwo. Wyeksponowała kwestię misyjnego charakteru mediów publicznych, uznając równocześnie za jedyne kryterium ich funkcjonowania dostarczanie obywatelom
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze