Listy na Berdyczów 4

Poprzednie miesięczniki

Tkwię gdzieś w połowie drogi między Krakowem a Lwowem. W którąkolwiek stronę spojrzeć – na zachód czy na wschód, na słowackie południe bądź na północ nieco w lewo odchyloną od osi kompasowej – do najbliższego salonu intelektualistów mam w najlepszym razie ze sto pięćdziesiąt kilometrów. Wokół mnie ziemia Fredrów i Chłędowskich, Pelczarów i Pigoniów, Przybosiów, Szczepaników, ta wielka lista obecności, ta wielka księga zasług tej szlachetnej i roztropnej, idealistycznej i pragmatycznej inteligencji. Ziemia, której udało się uniknąć (dzięki tradycyjnej solidarności, a i peryferyjności po trosze) najgłębszych zranień, jakich nie szczędził Polsce komunistyczny aparat przemocy wraz ze swą intelektualną świtą. Od mego punktu widokowego najbliżej do miejsca urodzenia Stanisława Pigonia. Wielki we wszystkim: uczony, pisarz, żołnierz wojny o niepodległość, społecznik, obywatel, publicysta. Martyrologii inteligenckiej doświadczał przez połowę swojego czynnego życia. Aresztowany zbójecko w czasie Sonderaktion Krakau on jeden z całej profesury polonistycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego przeżył obóz koncentracyjny w Sachsenhausen. Po wojnie odarty ze swych funkcji i pomocnego młodym ludziom dorobku organizacyjnego, odepchnięty od prac naukowych i nauczycielskich, których był godzien. Inwigilowany do ostatnich lat życia. W wolnej Polsce jego pamięć została zelżona absurdalnym pomówieniem o antysemityzm. Bronił nieraz, z narażeniem kariery i niezależnie od ustroju, pryncypiów życia
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze