Chciał władzy, ma władzę

Poprzednie miesięczniki

Tu postawmy kropkę, gdyż Kaczyński będzie premierem pod rządami konstytucji zredagowanej przez SLD w czasie, gdy w Pałacu Prezydenckim zasiadał Lech Wałęsa. Lęk przed Wałęsą skłonił Kwaśniewskiego do przyjęcia niemieckiego modelu rządów kanclerskich. W tej kadencji Jarosław Kaczyński będzie sprawował urząd premiera w gorsecie aktualnej konstytucji. Zarazem nie będzie go straszyć widmo kohabitacji, czyli zmora francuskiego i naszego ustroju konstytucyjnego. Mając w pałacu prezydenckim brata, nie czekają go kłopoty, jakie towarzyszyły rządom Oleksego, Pawlaka, Cimoszewicza, gdy prezydentem był Wałęsa oraz rządom Buzka, gdy prezydentem był Kwaśniewski. W tej kadencji dysfunkcjonalny podział władzy wykonawczej będzie łagodzony braterskimi stosunkami. To niewątpliwie korzystny aspekt pierwszej od czasów Bolesława Krzywoustego obecności braci na szczytach polskiej polityki. Kulą w płot strzelają jednak ci komentatorzy, którzy piszą, że objęcie przez Kaczyńskich dwóch najważniejszych stanowisk w państwie zagraża równowadze władz. Kiedy John i Robert Kennedy znaleźli się w amerykańskim rządzie, to nikt się nie gorszył. Problem powstałby wówczas, gdyby bracia podporządkowali sobie nie tylko władzę wykonawczą, ale sejm uczynili niemym, a polskie sądy zaczęłyby przypominać sądy rosyjskie. Ale w taką perspektywę nie wierzą nawet posłanka Senyszyn i senator Niesiołowski. Instytucjonalnie rządy Jarosława Kaczyńskiego będą więc silne. Ograniczać go będzie wyłącznie koalicyjny charakter
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze