I ty, Brutusie??!...

Poprzednie miesięczniki

Antylustratorzy (Salon i okolice) używali w tej wojnie wielu mniej lub bardziej obłudnych sofizmatów i wymyślnych trików, lecz ich koronnym argumentem była zawsze pewna brechta lansowana jako pewnik: MSW fałszowało „teczki” czyli dokumentację resortową (esbecką). Vulgo: cała lustracja jest krzywdzącym ludzi absurdem, gdyż opiera się na fałszywkach. Powstanie IPN–u i wnikliwe badania historyków pracujących dla tej instytucji zadały owemu argumentowi ciężki cios, gdyż ci badacze twardo deklarowali: nie znaleźliśmy choćby jednego sfałszowanego dokumentu! Równocześnie tłumaczyli, iż esbecja musiałaby być szalona, aby fałszować własne dokumenty, bo to wprowadziłoby taki chaos, że praktycznie obezwładniłoby ją, zniszczyłoby cały system inwigilowania społeczeństwa. Dlatego właśnie MSW wprowadziło rygorystyczne procedury kontrolne (wewnątrzresortowe) i groźbę bardzo surowych kar dla funkcjonariuszy, którzy chcieliby gwoli zysku okłamywać resort. Nie było ani jednego takiego przypadku! Cóż w tej sytuacji pozostało antylustracyjnej michnikowszczyznie? Znaleźć taki przypadek, choćby jeden jedyny. Jedna sfałszowana „teczka”, jeden fałszywy papiórek, mogły skutecznie zasiać wątpliwość co do wiarygodności esbeckich „kwitów”. Potrzeba jest matką wynalazków, więc taką „sfałszowaną «teczkę»” znaleziono –– „teczkę” byłego marszałka Sejmu, Wiesława Chrzanowskiego. Oznajmił to publicznie gen. Gromosław Czempiński, chcąc się Salonowi podlizać. Ale spotkała go (i Salon, i Czempińskiego) duża
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze