Ja w sprawie rotmistrza Pileckiego

Poprzednie miesięczniki

O dziwo jednak – żadne sprostowania się w tym liście nie znalazły (dalsza część listu precyzuje ... plany TVP tyczące innych figur antykomunistycznego podziemia). Szkoda, bo warto byłoby wiedzieć co kierownictwo Teatru ma do powiedzenia a` propos takich passusów z artykułu Płużańskiego: „Czy Pilecki to święty polskiego patriotyzmu (określenie mojego śp. ojca), czy raczej wariat, fantasta, a może i kapuś? Czy rzeczywiście uwierzył w słowo honoru szefa Departamentu Śledczego MBP, płk. Józefa Różańskiego, który nadzorował śledztwo? (...) Czy zakapował przyjaciół? (...) Pilecki podjął jedynie prywatną grę z Różańskim, mając zapewne cień nadziei, że przekona go do swoich racji. Co prawda, mógł myśleć: to jeden z głównych prześladowców ludzi walczących o wolną Polskę, uosobienie sowieckiego zła, ale przecież też jest człowiekiem, a w dodatku nosi polski mundur, który powinien do czegoś zobowiązywać...”. Ostatnie z wyżej cytowanych zdań ma tłumaczyć postawę Pileckiego w śledztwie, ale jest – niestety – mętne, nie oddaje istoty. Te zdania, wyjęte przeze mnie z dużego artykułu, brzmią zresztą (jako zwarty cytat) i tak mocno, lecz w dwukolumnowym (do tego źle wewnętrznie skonstruowanym) artykule giną, są w nim jakby rozmyte, utopione, brzmią tam słabo. Tymczasem sprawa jest niesłychanie ważna – stąd mój felieton. Ojciec zaszczepił mi kult ludzi pokroju rotmistrza Pileckiego –– ludzi niezłomnych, których on (Pilecki) był rzekomo (dzisiaj mówię: rzekomo) chlubą, brylantem pośród
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze