Nieistniejący trójkąt, zaginiona grupa

Poprzednie miesięczniki

Trójkąt Weimarski zaś, faktycznie zamrożony podczas pierwszych kilkunastu miesięcy interwencji w Iraku, w związku z nieprzezwyciężalnymi różnicami stanowiska Polski z jednej, a Francji i Niemiec z drugiej strony, dziś, w nowej sytuacji, może stać się użytecznym instrumentem polityki zagranicznej państw mających interesy i różne, i wspólne. Czy tak dzieje się w czasie trwania nowego rządu? (Trwanie to zresztą – także w polityce międzynarodowej – dobre określenie na opis funkcjonowania tego gabinetu.) Nie. Ten rząd abdykował z wielu normalnych funkcji rządowych, w tym także z aktywnej polityki zagranicznej. Na pytanie, czy Rada Ministrów pod przewodnictwem premiera Tuska prowadzi złą politykę zagraniczną – odpowiedź jest tyleż zaskakująca, co przewrotna: nie! Ale taki respons wynika z prostego faktu – polityka zagraniczna Polski nie tyle jest dziś zła, ile jej w ogóle nie ma. Rzeczpospolita reaguje jedynie na sytuacje zewnętrzne, polityczne sygnały, bodźce czy naciski. Niestety, to samo dotyczy Trójkąta Weimarskiego i Grupy Wyszehradzkiej. Obie te struktury umierają po cichu, bez fanfar, wstydliwie, złożone na ołtarzu braku koncepcji i rządowej bezmyślności. Przed 8–10 laty najbardziej krnąbrnym członkiem wyszehradzkich puzzli były tradycyjnie Czechy. Pamiętam to dobrze z czasów przewodniczenia Komitetowi Integracji Europejskiej oraz ministrowania w rządzie Jerzego Buzka (przez dwa lata podlegały mi sprawy europejskie). Cokolwiek ważnego ustalało się z Czechami, nigdy nie
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze