Czy cham może być marszałkiem

Poprzednie miesięczniki

Mylili się jednak ci, którzy sądzili, że Komorowski niczym już nie może nas zaskoczyć. Tuż po incydencie w Gruzji druga osoba w państwie udowodniła, że potrafi bez najmniejszych problemów zejść do poziomu pospolitego chamstwa. To, że Komorowski nie cierpi Lecha Kaczyńskiego, w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwia jego zachowania. Wprost przeciwnie – sprawia, iż prostackie drwiny z sytuacji, w której znaleźli się obaj prezydenci, należy traktować serio: po stokroć bardziej pokazały poziom tego polityka niż wszystkie jego nadęte przemówienia. Naigrywanie się z niebezpieczeństwa, w jakim znalazł się inny człowiek, bez względu na to, kim jest, wedle kanonów kultury zachodniej przynosi hańbę, świadczy o miałkości charakteru i zasad. O tym, jakie świadectwo znajomości praw rządzących dyplomacją wystawił sobie tymi wypowiedziami Komorowski, który jeszcze półtora roku temu marzył o tece szefa MSZ, nie wspominajmy. To kwestia drugorzędna. Dzięki wypowiedziom wykpiwającym wizytę prezydenta w Gruzji marszałek stał się przez krótki czas gwiazdą rosyjskich mediów. Trudno uwierzyć, by polityk z jego stażem mógł nie zdawać sobie sprawy z tego, iż w gruncie rzeczy uczynił z siebie narzędzie do dyskredytowania zarówno głowy własnego państwa, jak i władz okupowanej przez rosyjską armię Gruzji. Z jakich powodów ochoczo wcielił się w tę rolę? Czy niechęć polityczna jest w jego mniemaniu wystarczającym uzasadnieniem działania na szkodę wizerunku Polski? Nie mam wątpliwości, że Komorowski
     
61%
pozostało do przeczytania: 39%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze