Kres lustracyjnych złudzeń

Poprzednie miesięczniki

I jeśli na chwilę oderwiemy się od bieżacej polityki i spojrzymy na konsekwencje werdyktu Trybunału Konstytucyjnego, to musimy dojrzeć właśnie uniwersytet w X. Nie Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego, nie zgromadzonych tam twórców III RP, ale właśnie miasto X. Leżące z daleka od centrum i wielkiej polityki. A jednak ważne, bo to tam przez kolejne lata utrzyma się patologiczna hierarchia, marni i źli ludzie u władzy, blokada awansu talentów. Tam polski podatnik będzie marnował swoje pieniądze przeznaczane na edukację, stamtąd wyjdzie młodzież niezdolna do podjęcia konkurencji w nowoczesnym biznesie, mediach, polityce. Dla „Gazety Wyborczej” i jej środowiska jest to dość oczywiste. Oni kochają ludzi zastraszonych, oni uwielbiają prowincjuszów z kompleksami przekonanych, że lektura (a właściwie udawanie, że się czyta) nudnych elaboratów Adama Michnika to karta wstępu do klubu inteligenckiego, to przepustka na salony. A jeśli jeszcze ktoś się na przykład boi lustracji – to jest ich. Ten oczyszczający cel lustracji, dość oczywisty i zrozumiały, przedstawiają więc w kontekście marca 1968 r. Twierdzą, że tak jak wtedy ówcześni 40-latkowie pragnęli awansów i dlatego z ochotą podłączyli się do antysemickiej nagonki organizowanej przez komunistów. To kłamstwo na kłamstwie. Bo przecież haniebna współpraca z bezpieką to coś całkowicie innego niż bycie Żydem, to coś zupełnie nieporównywalnego. Bo przecież masówki PZPR nie mają nic wspólnego z suwerenną decyzją polskiego
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze