państwo narodowe wiecznie żywe

Ukąszenie Heglem

Sąd ten najpopularniejszy był wśród elit politycznych i intelektualnych związanych z samą Unią, co można tłumaczyć tym, że były one żywotnie zainteresowane zwiększaniem kompetencji swojego pracodawcy (Unii właśnie), a osłabianiem niezależnych od nich państw unijnych. Ale idea ta propagowana była także przez tych, których o interesowność oskarżać nie można było. Pogląd ten stawał się coraz bardziej popularny w wielu kręgach intelektualnych i politycznych. W Polsce najbardziej widoczny był w dwóch środowiskach politycznych – w SLD i UW. Te dwie partie przekonywały kolejne rzesze wyborców, że kierunek na Unię jest nie tylko oczywisty i dla nas opłacalny, lecz także nieuchronny. Wśród polityków tych formacji zapanował swoisty heglizm (o czym pisał niedawno Bronisław Wildstein w „Rzeczpospolitej”) – jego istotą było przekonanie o historycznej nieuchronności tego procesu zaniku państw i przejmowaniu ich kompetencji i zadań przez merytokratyczną Unię Europejską. Być może akurat w tych „środkowcach” była to opinia tak powszechna, bowiem wielu ich liderów było w przeszłości marksistami i „ukąszenie Heglem” zostało im na dłużej (wszak to właśnie marksiści interpretowali nieuchronne nadejście komunizmu właśnie heglistowską nauką o pochodzie przez historię Ducha Dziejów, determinującego wydarzenia i zjawiska jako konieczne i rozumne wypełnianie woli owego Ducha). Politycy i intelektualiści związani z tymi formacjami przyjmowali za pewnik to, że państwo polskie będzie dokonywać swoistego „striptizu politycznego” – to znaczy pozbywać się systematycznie swych uprawnień i narzędzi prowadzenia polityki na rzecz bezosobowej i administrowanej przez obiektywnych i rozumnych urzędników Unii.

Państwa są i będą

Dzisiaj myślenie w tych kategoriach widać najbardziej u polityków Platformy Obywatelskiej. Nie u wszystkich, co oczywiste. Kilku działaczy tej partii rozumie zasady działania UE i widzi, że...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: