Wyborcy okopani

Piszę to nie po to, by się uskarżać i ośmieszać owego biznesmena, tak bardzo chcącego wyrazić swój głos w debacie publicznej. Piszę to, by uzmysłowić, jak bardzo polscy wyborcy tkwią w swoich sympatiach i jak bardzo ciężko jest zmienić ich zapatrywania i sympatie polityczne. Jak ująłem to kiedyś w artykule dla „Rzeczpospolitej” – polscy wyborcy tkwią w okopach. Okopach, do których my, politycy, zapędziliśmy ich w czasach wojny polsko-polskiej w latach 2005–2007. Jak wskazują wszelkie badania opinii publicznej i realne wyniki z wyborów do Parlamentu Europejskiego, wszystkie partie uzyskują mniej więcej wciąż to samo poparcie. Wyborcy tkwią więc w okopach, schowali głowy w ramiona, chroniąc się przed ostrzałem przeciwnika, głusi są na nawoływania z drugiej strony o poddanie się i zmianę miejsca siedzenia. Raczej wciąż utwierdzają się w swoich sympatiach bądź – mówiąc bardziej precyzyjnie – w swoich antypatiach. Gdzie dwóch się bije, tam... Dlaczego się tak dzieje? Dlaczego afera hazardowa nie zmiata PO z powierzchni ziemi, jak kiedyś afera Rywina zmiotła SLD i jej lidera, Leszka Millera? Dlaczego poprzednie wpadki Platformy nie odwróciły dobrej passy formacji Donalda Tuska? Nie do przecenienia jest czynnik finansowy. Wielokrotnie już opisywany, więc niewymagający szczegółowej analizy, powoduje, że podmioty istniejące na scenie politycznej mają ogromną przewagę nad wszelkimi wobec nich alternatywami. Co roku na partie, które przekroczyły 3 proc. w ostatnich wyborach
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze