Dolina nowego podziału

Poprzednie miesięczniki

Sprawa oskarżonego o łapówkarstwo dr. Mirosława G. warta jest zapamiętania, niezależnie od wyroku, jaki zapadnie przed sądem. Niezależnie od tego, czy potwierdzą się zarzuty mówiące o możliwości dokonania morderstwa. Dzień, w którym dokonano zatrzymania doktora w szpitalu MSWiA w Warszawie, otworzył nowy etap politycznego starcia. W tym dniu opozycja porzuciła – i tak słabe i mętne, ale jednak istniejące – obietnice przeprowadzenia lepszych niż pisowskie reform. Od tego dnia spór jest ustawiony dużo bardziej wulgarnie i prosto, a przez to i brutalniej: ludzie biegający bez opamiętania i zatrzymujący bez specjalnych dowodów „członków salonu” z jednej strony – kontra tenże salon z drugiej. Nieprzypadkowo włączam tu kategorię pojęciową wymyśloną i skodyfikowaną przez Waldemara Łysiaka. Innego klucza, innego motywu tak zaciekłej obrony człowieka podejrzewanego o tak straszne rzeczy (a łapówkarza niemal bezdyskusyjnego) nie da się wskazać. To zresztą pobrzmiewa gdzieś w tle tych wszystkich komentarzy – to po prostu jeden z naszych, „członek salonu”. Tyle. Wystarczy. Ten zwrot dojrzewał od dłuższego czasu. Mało kto wyłapał wcześniejsze symptomy. Po pierwsze ciche, ale trwałe i przyjazne zawarcie sojuszu PO – SLD w Warszawie. Pod rządami Hanny Gronkiewicz-Waltz zrobiło się jak za dawnych lat. Stara udecja, dawne KLD i pierwsze SdRP. Pełne współdziałanie partii Donalda Tuska z obozem Wojciecha Olejniczaka. I jedno hasło: czyścić po Kaczyńskich. Czytaj – odwracać wszystkie te reformy
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze