Bilans Romana Giertycha

Inwestor o. Rydzyk

Założyciel Radia Maryja ma niewątpliwy zmysł do interesów, ale w przypadku Romana Giertycha wyrzucił ogrom politycznej energii i czasu antenowego w błoto. A przecież to toruńska rozgłośna stała za niespodziewanym sukcesem mało wcześniej znanej koalicji radykalnych partyjek prawicowych w 2001 r., koalicji, która przyjęła nazwę Ligi Polskich Rodzin. Jak na byt polityczny powstały niemal z niczego, triumf był wręcz oszałamiający – 6,8 proc. głosów, 28 mandatów w Sejmie. A na dodatek pieniądze budżetowe w ramach dotacji i subwencji. Ale ten sukces nie wziął się z niczego – o. Rydzyk od miesięcy w wieczornych audycjach inwestował w LPR. Łopuszański, Macierewicz, Giertych, Janowski – wszyscy gościli tam wielokrotnie. I słuchacze rozumieli, że to jest partia, na którą należy głosować. To nie zarzut – media liberalne bywają dużo bardziej ostentacyjne we wspieraniu konkretnych partii. Wkrótce jednak i Rydzyk przekonał się, jak się wychodzi na układach z Giertychem. Gdy młody prawnik tylko poczuł zapach władzy, natychmiast rozpoczął proces zrywania wcześniejszych porozumień. Wykorzystał tu fakt, że ze względu na pośpiech i obawę przed nieprzekroczeniem 7-proc. progu wyborczego obowiązującego dla koalicji, wykonano manewr taktyczny: na LPR przemianowano jedną z partyjek będących pod kontrolą Giertycha, co ten po wyborach natychmiast wykorzystał. Wszyscy wymienieni wyżej politycy już wkrótce byli poza Ligą. A w kolejnych wyborach większość kandydatów na posłów stanowili lojalni, choć bezrefleksyjni żołnierze z Młodzieży Wszechpolskiej, organizacji stworzonej przez Giertycha.

Eurosceptyk... z „Wyborczej"

Wolta w polityce to rzecz normalna, czasem nawet konieczna. Polityk, który nie modyfikuje swojego stanowiska w zależności od okoliczności, wymiera jak dinozaur. I jest też rzeczą oczywistą, że po przegraniu referendum w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej, LPR musiała zmodyfikować w...
[pozostało do przeczytania 60% tekstu]
Dostęp do artykułów: