Czas wielkiego wybuchu

Poprzednie miesięczniki

Dlatego właśnie, gdy spoglądamy na ostatnie 12 miesięcy, najważniejsze pytanie, na jakie musimy odpowiedzieć, brzmi: jak trwałe i jak głębokie są zmiany wprowadzone przez poprzednią ekipę rządzącą? Czy pomimo zaniechania budowy IV RP przez ekipę Donalda Tuska, cokolwiek z tego, co udało się zrobić w 2007 r., pozostanie? Czy też, jak chcieliby najbardziej zapiekli komentatorzy, ostatnie dwa lata okażą się zaledwie epizodem? Mimo wszystko byłbym optymistą. Niezależnie od bieżących, gorących i często chaotycznych ocen był to okres największego oddechu wolności po 1992 r. Po raz pierwszy tak wyraźnie Polacy zobaczyli też, że możliwa jest inna niż dotychczas polityka zagraniczna i wewnętrzna. I tego nie da się już zapomnieć. Nic nie będzie takie samo jak przedtem. Nikt już nie będzie mógł twierdzić, że twardsza polityka zagraniczna Rzeczpospolitej sprowadzi na nią klęskę. Że jedyne, co możemy robić, to w milczeniu obserwować, co zrobią Niemcy i Rosja. Pomimo wpadek, pomimo błędów Polska wchodzi w 2008 r. wzmocniona. Jako lojalny i wytrzymały sojusznik Stanów Zjednoczonych, co w chwili potencjalnego kryzysu okaże się wielkim kapitałem. Zresztą, paradoksalnie, im mocniej nowa ekipa próbuje z tej drogi zawracać, tym bardziej okazuje się to niemożliwe. Nie ma szans na żadne nagłe rozwiązanie spornych spraw z Niemcami. Czy dlatego, że Tusk źle się do tego zabrał? Nie. Dlatego, że diagnoza postawiona przez rząd Jarosława Kaczyńskiego okazuje się trafna. Po prostu rząd w Berlinie
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze