Marcin Wolski

Marcin Wolski
Kiedy mówi się o bezpieczeństwie Polski, to przy całym szacunku dla sojuszów – te zawodziły nas niejednokrotnie – najważniejsza jest własna siła. I nie musi być to od razu siła zbrojna, porównywalna ze środkami potencjalnego agresora. Na arsenał atomowy szanse mamy raczej niewielkie. Dlatego tak ważna jest determinacja. Potencjalny napastnik też musi liczyć się z kosztami. Pokorny słabeusz jest świetnym kandydatem na „klasową ofermę”, ale bitny kurdupel zachęca do zaczepki. Lepiej z nim nie zadzierać. Umiejętność tworzenia sojuszów, choćby tylko chwilowych, też należy do abecadła demokracji. Wróg naszego wroga jest potencjalnym przyjacielem. Nadto w chwili zagrożenia zadawnione animozje (np. polsko-litewskie czy polsko-ukraińskie) muszą bezwarunkowo zniknąć....
Marcin Wolski
Rzadko poddaję się nastrojom stadnym. Kiedy tłum gapiów biegnie w jakąś stronę, przeważnie ruszam w przeciwną, podobnie jest z wydawaniem sądów. Nagminność opinii nie jest dla mnie argumentem przemawiającym za ich słusznością. Podobnie jest z podejściem do osoby Donalda Trumpa, który ma, również u nas, opinię „amerykańskiego Żyrinowskiego”, a perspektywa jego prezydentury wydaje się czymś jeszcze gorszym niż władza nad zjednoczoną Europą w rękach Kaczyńskiego, Orbána, do spółki z panią Le Pen. Owszem, nie podoba mi się fizys miliardera, ale nie znam się na męskiej urodzie, mam też duże zastrzeżenie do jego inicjałów D.T. i imienia, chociaż od dzieciństwa Kaczor Donald był dla mnie postacią raczej sympatyczną. Nade wszystko jednak pragnę zrozumieć, dlaczego on, a nie kandydaci...
Marcin Wolski
Najbardziej zagorzali obrońcy demokracji zapominają zazwyczaj o najistotniejszej kwestii. Demokracja nie jest celem, a jedynie środkiem, procedurą, która służy realizacji celów stosującego ją społeczeństwa. I Rzeczpospolita była najbardziej demokratycznym państwem ówczesnej Europy, z najbardziej demokratyczną zasadą, jaką można wymyślić – liberum veto. Przez pewien czas, gdy funkcjonowała w warunkach równowagi sił – monarchii–magnaterii–mas szlacheckich – służyła interesowi kraju, później, gdy stała się narzędziem jednej grupy i zabawką obcych mocarstw, broniona jak źrenica oka doprowadziła nas do zguby. Targowiczanie, a przynajmniej bardziej naiwni spośród nich wierzyli, że bronią demokracji i zniszczyli własne państwo. Podobnie zresztą bywa z ...
Marcin Wolski
Ze starej anegdoty żydowskiej: gość zwraca się do swego znajomego z pytaniem, jak jest. „Tak jednym słowem? Dobrze” – odpowiada ów. „A w dwóch słowach?”. „Niedobrze!” Podobnie jest z Lechem Wałęsą. Głównymi uczuciami, jakie nam dziś towarzyszą, są wstyd i niesmak. Może gdybyśmy nie przeżyli owego fatalnego zauroczenia w sierpniu 1980 r., nie trzymali za niego kciuków w trakcie internowania, nie głosowali z wiarą w siekierkę i przełom w 1990 r., i z zaciśniętymi z rozpaczy zębami w 1995 r., byłoby inaczej? Czy zakochaliśmy się w Lechu W., nie mając pojęcia, że to TW „Bolek”, czy raczej w jego legendzie, projekcie własnych skażonych socjalizmem marzeń o dobrym robotniku, światłym, bogobojnym,...
Marcin Wolski
Historycy nazwą kiedyś rok 2015 rokiem cudów nad Wisłą. Rokiem przebudzenia. Polaków dla Polski i dla świata. Siew i żniwa! W historii rzadko kiedy coś dzieje się natychmiast. Nawet jeśli drobny incydent, katastrofa lub prowokacja powodują wybuch, materiał palny musiał gromadzić się latami. Moja generacja nie raz przeżywała trudne chwile, spałowani w marcu, czekaliśmy długie lata na „dzień zapłaty”, traciliśmy nadzieję, aby odnaleźć się dopiero po straconej dekadzie. A w 1979r., po „pielgrzymce nadziei” i ujawnionej nagle solidarności? Papież wyjechał, znów zrobiło się szaro, brudno, beznadziejnie. Ale ziarno zasiał szeroko. Po roku wyrosło nas 10 milionów. „Nic nie przemija bez echa, chyba że nic ma pecha” – twierdzi fraszkopis. Wierzę mu. Jako determinista jestem przekonany, że nic...

Pages