Numer 4 (50)/2010

Janusza Kurtykę poznałem w 1980 r. w czasie tworzenia struktur NZS na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ponieważ znaliśmy się z okresu legalnego działania NZS w latach 1980–1981, a w stanie wojennym uniknęliśmy internowania, bardzo szybko, jeszcze przed końcem grudnia 1981 r., skontaktowaliśmy się ze sobą i kilkoma innymi kolegami (m.in. Andrzejem Nowakiem i Andrzejem Waśko), by zacząć działanie w podziemnych strukturach NZS i „Solidarności”. Ukrywającemu się wtedy jeszcze przewodniczącemu Janowi Rokicie przedstawiłem projekt działania naszej grupy, którą nazwaliśmy Radą Programową NZS w Krakowie. Uzyskaliśmy aprobatę planów i zostaliśmy skontaktowani z szefostwem podziemnego NZS (Marek Lasota, Adam Kalita), z którym uzgadnialiśmy działania i któremu składaliśmy co jakiś czas raporty i...
Jacek Kwieciński
Lech Kaczyński Dopiero po wielu latach, obejmując ważne, samodzielne stanowiska publiczne ś.p. Lech Kaczyński podjął próby leczenia nas z tej ogólnospołecznej amnezji. Z wielu względów, ale przede wszystkim dla pełnego odzyskania świadomej tożsamości narodowej prowadzącej do społecznej spójności. Dla pełnego, godnego dziedzictwa przodków, przywrócenia rangi, znaczenia Polski i polskości. Inaczej nazywa się to po prostu – patriotyzmem. Którym, co zauważyć trzeba, obecne elity, brzydzące się nawet pojęciem „ojczyzna”, nadal gardzą. Rozpoczął od Muzeum Powstania Warszawskiego, ale gdy został prezydentem RP, dysponował już samodzielną instytucją, której nazwa mówi za siebie: Instytut Pamięci Narodowej. Jak mało który naród placówka o podobnym charakterze była nam wręcz niezbędna....
Ryszard Terlecki
Był lojalnym kolegą i oddanym przyjacielem Miał wtedy w swoim życiu epizod polityczny, nawet partyjny, chociaż jego związki z partiami wynikały raczej z lojalności wobec przyjaciół niż z rzeczywistej potrzeby zaangażowania w skomplikowane konfiguracje ówczesnej polskiej prawicy. Zawsze bardziej fascynowała go historia niż polityka. Ale miał przyjaciela, Waldemara Bukowskiego, podobnie jak Janusz wytrawnego mediewistę, który pomyślnie łączył obie pasje: naukowca i partyjnego działacza. To Waldek dopisał Janusza na liście członków Partii Republikańskiej, którą jesienią 1990 r. założyliśmy przy dzienniku „Czas Krakowski”. W ciągu paru miesięcy znaleźliśmy podobnych zapaleńców, radykalnych antykomunistów i „państwowców” w innych miastach oraz w innych kanapowych organizacjach. Z nich w...
Paweł Zyzak
Gdy w telewizji Polonia, którą amerykańskie „kablówki” udostępniły na czas polskiej żałoby, usłyszałem szereg wzruszających wypowiedzi moich rówieśników, mój optymizm wzrósł niepomiernie. To także zasługa IPN, w którego obronę konsekwentnie angażował się prezydent Lech Kaczyński, że polska młodzież jest teraz jak nigdy świadoma „owoców” tej prezydentury. Dziś mogę być dobrej myśli, że dzięki ogromnej pracy historyków instytutu i ofierze Janusza Kurtyki sytuacje takie, jak opisana poniżej, będą należały do marginalnych. Sequele cieszą się popularnością Kampus leżącego kilkadziesiąt mil na południe od San Francisco Stanford University robi niesamowite wrażenie. Liczne skupisko budynków otynkowanych na kolor jasnej pomarańczy zachwyca różnorodnością konstrukcji. Do najbardziej...
Janusz Kurtyka
Ruch „Solidarności” od początku był wielonurtowy Los „Steinerta” był udziałem wielu Polaków, których zwerbowała komunistyczna bezpieka. Nie wszyscy zwerbowani poddawali się aktywnie regułom współpracy agenturalnej z UB/SB. Część z nich próbowała się od tej współpracy uwolnić, niektórym się udało - i było ich więcej, niż potocznie się uważa. Każdy wstrząs w PRL, każdy z „polskich miesięcy”, oznaczał dla bezpieki nieuchronne zjawisko kryzysu siatek agenturalnych, odmów współpracy i konieczność podejmowania wzmożonych wysiłków w celu werbowania nowych informatorów w nowych środowiskach na potrzeby zwalczania aktualnego kryzysu. Nie bez przyczyny przywołany został powyżej przykład powikłanych losów przedstawiciela pokolenia, którego dziełem była Armia Krajowa - dziś stanowiąca...

Pages