Nasza Rzeczpospolita

Mroczne wyziewy patriotyzmu Teraz ci sami ludzie, którzy odmawiali urzędującemu prezydentowi prawa do reprezentowania państwa polskiego, przestraszeni wspólnotowymi dążeniami Polaków, zaczęli pisać o powrocie „demona patriotyzmu”. Jednak strach nie jest dobrym doradcą. Bowiem przestraszeni wyobcowują się jeszcze bardziej. Mają dziś naprzeciwko siebie miliony zwykłych ludzi, którzy wyszli na ulice bądź przykuci do telewizorów przeżywali we wspólnocie z innymi niewyobrażalną tragedię, która nas dotknęła. Wydarzenia, które nastąpiły po 10 kwietnia, pokazują wyraźnie pęknięcie oddzielające establishment od społeczeństwa. Jedni odmawiali prezydenckiej parze Wawelu, drudzy stali w ośmiogodzinnej kolejce, by, jak Bogdan Wenta z piłkarzami, na 10 sekund przyklęknąć i oddać cześć w majestacie śmierci. Jedni przyjechali do Warszawy i Krakowa, by przeżyć razem tragedię wspólnoty, drudzy pisali o „zbiorowych zachowaniach stadnych” o „zbiorowej histerii”. Z jednej strony niewidome dzieci z Lasek stojące w skupieniu w wielogodzinnej kolejce. Z drugiej ludzie opisujący ich zachowanie jako „cierpiętniczy, niemal nekrofilski polski nacjonalizm”. Z jednej strony barykady ludzi, którzy godzinami jechali pociągami, samochodami, z najdalszych zakątków Polski, by pożegnać kogoś, kogo znali tylko z telewizji. Z drugiej strony ci, którzy dostrzegają w tym „mroczne wyziewy polskiego pseudomesjanizmu”.Manipulatorzy na rzecz Status Quo Poza wymienionymi wyżej, był
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze