Naszym zadaniem jest nowa humanizacja

Igor Smirnow / Gazeta Polska
Kultura sarmacka była doprowadzona niemal do doskonałości. Mamy tu takie cnoty, jak waleczność, poświęcenie dla ojczyzny, ogromny szacunek dla kobiet i dzieci, postawa opiekuńcza. Roznosimy to po kresach. Tak samo jak kult dworku szlacheckiego, wzorzec rodziny wielopokoleniowej, co wpływa dodatnio na młodzież, daje jej wzorce. To kultura bardzo atrakcyjna – z Bohdanem Urbankowskim rozmawia Robert Tekieli.

Zastanawiam się, jak nazwać Twoją najnowszą publikację. To książka o polskiej filozofii, zbiór esejów o gigantach, dzieje myśli polskiej, mapa duszy polskiej, bryk kultury polskiej...? Czym są „Źródła. Z dziejów myśli polskiej”?
Wszystkim tym naraz i jakimś zarysem moich własnych fascynacji. Także formą pamiętnika intelektualnego. Korzeniami tkwi to w naszym ruchu Nowego Romantyzmu.

To 3,5 tysiąca stron esejów nie o tym, czy istnieje filozofia w Polsce, tylko o tym, czy istnieje polska filozofia. Istnieje?
Myślę, że niejedna.

Kiedy pojawiły się bodźce do jej opisania?
To w jakimś sensie realizacja naszego poetyckiego manifestu Nowego Romantyzmu. Tłumaczyliśmy w nim, że w pewnym momencie w naszej kulturze zachowaliśmy niepodległość, mimo iż nie mieliśmy niepodległości w sferze politycznej i militarnej. To dzięki naszej bogatej i wspaniałej kulturze Polska mogła istnieć i dlatego postulowaliśmy, by Polska sięgała przede wszystkim do romantyzmu jako szczytu polskiej kultury. Z pewnością dodatkowym bodźcem było to, że już w 10. klasie odkryłem, że jesteśmy oszukiwani i okradani. Znakomitą polonistkę zastąpiono nam zasłużoną działaczką partyjną. Więc romantyzm zaczął być preparowany według wzorów prof. Stefana Żółkiewskiego, który analizę „Sonetów krymskich” zaczynał od tego, jakie były ceny zboża. Krasińskiego musieliśmy odkrywać na własną ręką. Młodzież ma to teraz za darmo i ja jej bardzo zazdroszczę, bo my straciliśmy lata całe na zapełnianie...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: