Kto ma tę krew na rękach?

Pomysły iście diabelskie To, co wyrabiała w tych dniach „Gazeta Wyborcza” i jej sprzymierzeńcy, ten festiwal obłudy, to wyczuwalne oczekiwanie, kiedy wreszcie będzie można odtrąbić koniec dni pamięci i zdjąć biało-czerwone flagi z kirem, porażało i zasmucało. Te same pióra, które oburzały się niedawno na nieśmiałe i przemilczane przez poważnych intelektualistów i polityków głosy sprzeciwu wobec pochówku na krakowskiej Skałce Czesława Miłosza, teraz z zapałem, poświęcając sprawie po kilka pełnych kolumn dzień po dniu, protestowali przeciw złożeniu na Wawelu trumien prezydenckiej pary. Pary, która zginęła na służbie państwowej, w drodze na miejsce kaźni polskich oficerów, która służyła Rzeczypospolitej z zapałem i odwagą. Podobną pośmiertną „ścieżkę zdrowia” urządzono także ś.p. Januszowi Kurtyce, człowiekowi, którego zasługi w odnajdywaniu prawdy o najnowszej historii Polski i upamiętnianiu bohaterów walki o niepodległość z lat komunizmu prędzej czy później zostaną docenione. Ale na razie wymuszono zmianę ogłoszonego wcześniej miejsca Jego pochówku. Od razu rozpoczęto też próby wykorzystania ofiar katastrofy do celów politycznych. Pomysł był iście diabelski: na zgliszczach prezydenckiego TU 154 M miało się rzekomo dokonać pojednanie polsko-rosyjskie. Dlaczego? Po co? Nikt nie tłumaczył, wystarczyło, by premier Rosji Władimir Putin, co było przecież jego podstawowym obowiązkiem, pojawił się na miejscu tragedii. A przecież nie wiemy jeszcze praktycznie niczego
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze