SZERYFOWIE HISTORII

Gdy w telewizji Polonia, którą amerykańskie „kablówki” udostępniły na czas polskiej żałoby, usłyszałem szereg wzruszających wypowiedzi moich rówieśników, mój optymizm wzrósł niepomiernie. To także zasługa IPN, w którego obronę konsekwentnie angażował się prezydent Lech Kaczyński, że polska młodzież jest teraz jak nigdy świadoma „owoców” tej prezydentury. Dziś mogę być dobrej myśli, że dzięki ogromnej pracy historyków instytutu i ofierze Janusza Kurtyki sytuacje takie, jak opisana poniżej, będą należały do marginalnych.

Sequele cieszą się popularnością

Kampus leżącego kilkadziesiąt mil na południe od San Francisco Stanford University robi niesamowite wrażenie. Liczne skupisko budynków otynkowanych na kolor jasnej pomarańczy zachwyca różnorodnością konstrukcji. Do najbardziej charakterystycznych punktów kampusu należy Wieża Hoovera, potężny podłużny budynek, przypominający kształtem średniowieczny, orientalny minaret. W mieszczącej się w nim Hoover Institution, nazwanej tak na cześć 31. prezydenta Stanów Zjednoczonych, znajdują się bogate archiwalia z czasów byłego bloku sowieckiego.

29 marca 2010 r. kampus zapełniły setki studentów wracających po przerwie wiosennej do swoich obowiązków. Na uniwersytet przybył też specjalny gość. Z drugiego końca Ameryki, z Princeton University w New Jersey, przyjechał sam Jan Gross, buntownik marca 1968 r., były członek grupy „komandosów”. Przyjechał zainteresować lokalną społeczność akademicką tragedią, jaka spotkała europejskich Żydów kilkadziesiąt lat temu. Temat wykładu: „Na peryferiach Holokaustu: oportunistyczne mordy i plądrowanie Żydów przez ich sąsiadów” zdradzał, w którym kierunku powędruje ostrze badacza. Trudno nie ulec wrażeniu, że gość, który przebywa tysiące mil z tak subtelnie opisanym przedmiotem zainteresowań, sam w sobie musi mieć coś z szabrownika, plus showmana ruszającego w tournée z nową produkcją filmową pt.: Holokaust – ciąg dalszy. Zgadnąć nie było trudno...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: