Samoograniczająca się biografia

Technika telegraficznego skrótu Na początek kilka uwag ujmujących problem całościowo. Mimo iż „Zadra” liczy równe 250 stron, nie ma przypisów, a jej bibliografia ogranicza się do 81 jednostek, nie oznacza to wcale, że nie można jej nazwać biografią. Wręcz przeciwnie, bowiem do kategorii biografii zalicza się obecnie także autobiografie, a nawet powieści biograficzne. Bezkompromisowy i doświadczony znawca tematyki uznałby jednak, że spore fragmenty „Zadry”, nazywanej także esejem czy, jak woli autor, zarysem biograficznym, bardziej pasują do życiorysu znanego z suchego uszeregowania dat i wydarzeń z życia postaci. Ów fachowiec wygłosiłby zapewne memento w rodzaju: Opisujesz bohatera na tle wydarzeń, a nie wydarzenia z bohaterem w tle. I choć ja za niego się nie uważam – przeczytałem wprawdzie dziesiątki biografii, ale napisałem tylko jedną – uderza w książce brak głębokiej analizy, syntezy i krytyki bohatera. Trudno orzec, z czego to wynika, czy ze strachu przed zleceniodawcą, czy z próby takiego sterowania faktami, aby zasugerować, miast udowodnić, psychofizyczną motorykę Wałęsy. Do tego wątku będziemy jeszcze powracać. W każdym razie autor wykorzystał aż cztery kalendaria, a z 35 opracowań tylko pięć dotyczy stricte Lecha Wałęsy. Obok dwóch książek sygnowanych nazwiskiem Wałęsy nie ma najcenniejszej „Drogi nadziei” oraz pozostałych: „Mojej III RP” i „Wszystko co robię, robię dla Polski”. Autor do sięgnięcia po nie był wręcz zobligowany, skoro nie
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze