Będziecie słuchać uczynków i znaków… Pamięci Janusza Kurtyki i Tomasza Merty

Historyk jest badaczem tej ludzkiej prawdy. Pyta, co się zdarzyło. Oddziela relacje wiarygodnych świadków od relacji świadków kłamliwych lub źle poinformowanych. Ustala, co, kto i kiedy uczynił. Nie zadaje pytania o to, czym jest prawda. On ją stwierdza, kiedy to  jest możliwe – w pozostałych wypadkach mówi po prostu: nie wiem.  Ludzie zadają sobie wiele pytań; historia odpowiada tylko na najprostsze z nich. Najprostsze, ale i najważniejsze. Te, których zabrania się zadawać, gdy naród znajduje się pod władzą okupanta lub tyrana. Te, wokół których media i elity mataczą w sparaliżowanej polityczną poprawnością, fasadowej demokracji. Na szczęście mieliśmy i mamy w Polsce takich historyków i takich humanistów. Dwóch z nich zginęło 10 kwietnia w katastrofie pod Smoleńskiem. To o nich – i dla nich – piszę te słowa.Poznać i przekazać ludziom prawdę zakazaną Janusz Kurtyka zawsze należał do tych, którzy zadawali pytania najprostsze, a zarazem najtrudniejsze. Już w czasie studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim, przed 30 laty, dał się nam poznać ze szczególnego zainteresowania działalnością AK i antykomunistycznego podziemia. Było widać, że jest to jego osobista pasja, której poświęcał wiele czasu i systematycznej pracy. Wykorzystywał do tego wszystkie możliwości, które otwarły się w 1980 r.: działał w „pierwszym NZS” i w niezależnym ruchu wydawniczym; studiował, a zarazem starał się upowszechniać zakazaną wiedzę historyczną w drugim obiegu. Z tej systematycznej
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze