Nieobecny głos Polski

Konflikt ukraiński wywołuje na świecie pewną reakcję otrzeźwienia ze złudzeń na temat dzisiejszej Rosji. Nasuwa się w związku z tym refleksja, że Polska, która zna Rosję i potrafiła ustami prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi przewidzieć scenariusz, który się właśnie realizuje, nie wywarła żadnego istotnego wpływu na postawę USA i Europy w stosunku do polityki Putina.

Oczywiście owa aktywność nie była możliwa za rządów Platformy Obywatelskiej, ze względu na charakter tej partii. Ale i wcześniej, mimo wejścia Polski do NATO, nie udało nam się polskiego punktu widzenia opartego na naszych doświadczeniach na szerszą skalę wprowadzić do świadomości Zachodu. Stałą barierę w tym przypadku stanowiły otaczające Polskę nieufność i nie-
wiedza.

Obraz Polski i jej stosunków z sąsiadami, o ile w ogóle pojawia się w zachodnich mediach, ma wciąż charakter migawkowy i pada na tło negatywnych stereotypów. W kształtowaniu tych stereotypów nasi sąsiedzi, Niemcy i Rosjanie, mieli większy udział niż sami Polacy. Skutków tej sytuacji za czasów III RP nie udało się zmienić, choć wiele prywatnych osób podejmowało w tym celu godne podziwu wysiłki. Jakżeż jednak mogli oni zrównoważyć wpływ potężnej machiny propagandy rosyjskiej na Zachodzie, działającej nieprzerwanie od czasów carskich, przez okres komunizmu, aż do dzisiaj? Chcąc podjąć w tym zakresie jakąkolwiek poważną próbę, musielibyśmy przenieść dotychczasowe działania i pomysły realizowane siłami społecznymi na poziom strategii narodowej realizowanej przy wsparciu instytucji państwowych. Lekcja ukraińska, jaką odbiera dziś Zachód, sprzyja zresztą temu, żeby nas za granicą uważniej słuchano i żeby nam wierzono.  

Kompromitacja promoskiewskich strategii
Ambicje otwierania oczu zachodniej opinii publicznej w sprawach rosyjskich miała polska emigracja wojenna i pokolenie „Solidarności”, ale po 1989 r. – nie licząc prac niewielu historyków  – zostały one z...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: