SZTUKI NIE CAŁKIEM WYZWOLONE

Cenzury nie ma, ale jest Warto jednak przyjrzeć się tej kwestii od strony funkcjonalnej i zapytać, jak przedstawia się wolność badań naukowych w zakresie „sztuk wyzwolonych”, czyli humanistyki we współczesnej Polsce, która wkroczyła właśnie w trzecią dekadę swego niepodległego i demokratycznego żywota. Na wstępie trzeba poczynić tu ważne zastrzeżenie. Oto ograniczenie wolności płynąć może (i tak się też dzieje) z dwu różnych źródeł. Pierwsze to ograniczenia natury etycznej. Były one i są niezbywalnym aspektem badań naukowych zarówno w przeszłości, jak i obecnie, choć oczywiście zmieniają się przedmioty ich refleksji. Tak więc akademickie dążenie do prawdy było zawsze łączone z jakimś rodzajem moralnej odpowiedzialności. Ograniczenia takie występują we wszystkich dziedzinach nauki, choć dziś najbardziej jaskrawo uwidaczniają się w badaniach o człowieku, zwłaszcza o jego narodzinach i śmierci. Tego wątku – etyki badań naukowych – nie będę tu rozwijał, lecz pragnę wyraźnie podkreślić, że dążenie do prawdy w każdej z dyscyplin, także w historii, którą nieco szerzej się zajmę, nie może być zwolnione od tego rodzaju refleksji. Spróbuję się natomiast przyjrzeć niektórym z zewnętrznych zagrożeń jej wolności, potencjalnych lub pojawiających się w rzeczywistości. Zasada wolności badań naukowych i publikacji ich rezultatów w zakresie historii kilkakrotnie już była wystawiana na próbę w III Rzeczypospolitej. Przy braku instytucjonalnych ograniczeń, których symbolem był
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze