W służbie nauki i narodowej pamięci

Trudno uwierzyć, żeby oponenci Janusza Kurtyki nie rozumieli sensu i istoty powołania Instytutu Pamięci Narodowej czy społecznych funkcji nauki historycznej i powinności historyków. A jednak dochodzenie do prawdy w wielu przypadkach wywoływało nie racjonalną polemikę, tylko polityczne oburzenie. Argumenty Prezesa Kurtyki z trudem przebijały się przez ideologiczną wrzawę czy polityczną poprawność. Janusz nieustannie musiał bronić idei IPN-u. Zdawał sobie sprawę, że świat polityki, choć podzielony w ocenie nieodległej przeszłości, nie może ograniczać historykom pola badań historycznych. Ze smutkiem przyjmował ataki na niektóre publikacje, a także wyroki sądowe, które ośmieszały instytucję państwa. Jako historyk i patriota nieugięcie stał na straży pamięci narodowej. Rzec można: człowiek na właściwym miejscu, który nie dał się upokorzyć. Był przykładem historyka z duszą, rozumiejącym przeszłość i teraźniejszość. Bronił wolności badań historycznych i niezależności Instytutu Pamięci Narodowej. Szkoda, że jego oponenci nie rozumieli bądź nie chcieli zrozumieć jakże prostych oczywistości: poszanowania naszej najnowszej historii, która zawierała zarówno elementy wzniosłe, chlubne, jak i elementy zdrady; poszanowania dla historyków i owoców ich badań. Każdy ma prawo do krytyki, własnej oceny przeszłości. Ale nie może to być polityczny vel ideologiczny dyktat zamiast merytorycznego dialogu. Wszak jedną z funkcji nauki historycznej jest nie tylko kształtowanie sumień i postaw
     
46%
pozostało do przeczytania: 54%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze