Numer 3 (49)/2010

Stanisław Swianiewicz
Pamięć zaczęła odtwarzać obraz niezapomniany. Po polach mokotowskich przed trumną stojącą wysoko na lawecie idzie milcząca defilada. Czarne chmury burzy, nadciągającej od wschodniej strony, stanowią tło dla tej trumny. Słychać daleki huk grzmotów. [...] Patrzyłem na całą tę panoramę przed nami i myślałem o tamtej trumnie i zygzakach błyskawic nad nią. Czułem, jak jakieś trudne do zdefiniowania uczucie grozy zaczyna we mnie narastać, tak jakbym słuchał potężnej symfonii, odtwarzającej walkę z transcendentalnym żywiołem poza wymiarami materialnego kosmosu. Myślałem o cyklach narastania i upadku wielkości w dziejach. [...] * * * „Panie pułkowniku – powiedziałem – nie wydaje mi się, aby można było powiedzieć, że Polska umiera. Niezależnie od wyniku wojny jakieś Państwo Polskie istnieć...
Paweł Paliwoda
Prawo do przemocy Absurdem byłoby sądzić, że autorzy w rodzaju Herberta Marcuse – którego tu przywołuję jako przykład pewnego typu myślenia – są w Polsce czytani masowo. Owszem, słyszą o nich studenci humanistycznych wydziałów uniwersytetów. Jest on wciąż tłumaczony, wydawany i czytany w kręgach polskiej intelektualnej lewicy. Nie rzecz jednak w tym, aby masowej znajomości jego tekstów doszukiwać się wśród szerokich rzesz polskiej lewicowej inteligencji. Rzecz w tym, że echo poglądów rozmaitych tego typu kontrkulturowych guru odbija się w publicystyce, twórczości i obyczajowości tej nowej „nowej klasy”, która od 1989 r. funduje nam niekończącą się „modernizację”, która całość polskiego społeczeństwa – a nie tylko jego zachłanne i egoistyczne elity – podniosłaby rzeczywiście na wyższy...
Wiktor Weintraub
Doktoraty dawał lekką ręką Nie należał do profesorów, którzy lekceważą, czy zbywają swoje wykłady. Przygotowywał się do nich starannie, wygłaszał je nawet z pewną dozą celebry. Miał wyjątkowo miły timbre głosu i umiał go świetnie modulować. Słuchaczowi nasuwali się na pamięć ci „niegdysiejsi” profesorowie, którzy przychodzili na wykłady w czarnych surdutach i stwarzali wokół nich aurę odświętności. Czuło się, iż traktuje wykłady jako jedno z ogniw swojej misji narodowo-wychowawczej. Trzy popołudnia w tygodniu profesor poświęcał na przyjmowanie studentów u siebie w domu. Było na nich zawsze pełno. Niektóre bardziej egzaltowane studentki umyślnie wyszukiwały preteksty dla narady, zmieniały tematy pracy seminaryjnej, byleby tylko mieć okazję porozmawiania z profesorem. [...]...
Wiktor Weintraub
Żądał sprawności i precyzyjności Studia polonistyczne były w Krakowie za moich studenckich lat tłumne. Uchodziły, i słusznie, za łatwe. Spory procent studentów, a zwłaszcza studentek, zapisywał się „na literaturę” po prostu dlatego, że studia takie zdawały się zapowiadać przejście przez uniwersytet względnie bezbolesne, bez większego nakładu pracy i wysiłków. [...] tymczasem przepisy uniwersyteckie wymagały od wszystkich studentów pewnego modicum wiedzy językoznawczej: zdania kolokwium z fonetyki opisowej i potem egzaminów z gramatyki opisowej współczesnej polszczyzny, z elementów języka starocerkiewnego i wreszcie – było to ukoronowanie wiedzy i najtrudniejszy egzamin – z gramatyki historycznej z dialektologią. [...W tych warunkach profesor językoznawca, surowy, wymagający, szorstki w...
Stanisław Swianiewicz
Za małymi okienkami izby było widać druty kolczaste i straż bolszewicką, a dalej rozciągały się rozległe pola buraczane. Na podłodze w nieprawdopodobnym ścisku siedzieli oficerowie, słuchając wykładu. W Putiwlu spotkałem młodego uczonego, dra Godłowskiego, bezpośrednio przed wojną mianowanego na katedrę psychiatrii na Uniwersytecie Stefana Batorego. Katedrę tę zajmował przedtem prof. Rose, światowej sławy specjalista od badań mózgu, który przez szereg lat pracował w Niemczech. Dla umożliwienia prof. Rosemu kontynuowania prac – których jako Żyd nie mógł po dojściu do władzy hitlerowców kontynuować w Niemczech – został przy Uniwersytecie Wileńskim utworzony specjalny Instytut dla Badań Mózgu. Instytutowi temu został powierzony do przestudiowania mózg Marszałka Piłsudskiego. Do zadania...

Pages