Po pierwsze, nie zmieniać

Kompleks Po pierwsze, kompleks. Owo zrzędzenie intelektualisty, że jest częścią bezużytecznej kasty. Sam motyw jest bardzo stary. Z całą pewnością można odnosić go do fragmentu z Francisa Bacona, w którym pisze on o filozofach-intelektualistach – używa nawet pojęcia „intellectuals” – którzy odwracają się od rzeczywistości, kierując swój wzrok ku Niebiosom. Klasa próżniacza, która odwodzi ludzi od nauki, jedynej siły mogącej w sposób istotny zmienić świat i przybliżyć nas do ziszczenia się utopii. Innymi słowy, w swoim przywiązaniu do sennych złudzeń opóźniają oni realizację prawdziwych marzeń. Te złorzeczenia Bacona uderzają przede wszystkim w model intelektualisty, który odziedziczyliśmy po Arystotelesie. Ten nad wyraz trzeźwo myślący człowiek na samym szczycie wiedzy umieścił metafizykę – naukę o bycie jako takim. Najważniejsze zaś ze wszystkich rodzajów egzystencji stało się życie kontemplacyjne. Ideał vita contemplativa na kilkanaście wieków wyznaczył zachodni model intelektualisty. Powstał w ten sposób człowiek szlachetnie nieproduktywny z religijnym i społecznym przyzwoleniem na niewnoszenie konkretnego wkładu w ekonomiczny rozwój. Więcej, ustrój społeczny został tak ustawiony, by owe jednostki miały w nim swoje miejsce. Po upadku świata starożytnego bycie intelektualistą przestało być domeną ludzi wolnych, tj. ekonomicznie niezależnych, a zaczęło się łączyć z przynależnością do odrębnej kasty klerków. Od Francisa Bacona po Karola Marksa trwał jednak
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze