Tęsknota za życiem nowoczesnym

Piękno Baudelaire’a zawsze musi wynikać z zetknięcia się czasu i wieczności. Każde prawdziwe dzieło sztuki zawiera w sobie ten podwójny element – czegoś niezmiennego i przemijającej teraźniejszości. Dziś polecam „Malarza życia nowoczesnego” Charlesa Baudelaire’a – jeden z najbardziej niezwykłych esejów, jakie kiedykolwiek napisano. Dlaczego ten niewielki szkic napisany w XIX wieku zasługuje na szczególną uwagę?

Co najmniej dwa jego wątki powinny stanowić dla nas dobry pretekst do rozmyślań.
Pierwszym jest to uwielbienie teraźniejszości, ale uwielbienie specyficzne – wcale nie polegające na bezwolnym oddaniu się fali, na jakimś lemingowatym wejściu w prąd. O nie. Baudelaire tak naprawdę oswaja nas z tym, że i tak zawsze najważniejsze pozostanie dla nas to, co dzieje się teraz. „Przyjemność oglądania teraźniejszości nie zależy tylko od piękna, które ją stroi, lecz także od jej cechy zasadniczej – że jest teraźniejszością”.  Uczy nas natomiast autor, by tej teraźniejszości nie odrywać od całości, by rozumieć siebie w odniesieniu zarówno do przeszłości, jak i przyszłości. Uświadamia nam więc historyczność. Gdybyśmy tej historyczności byli naprawdę świadomi, poczulibyśmy odpowiedzialność – rzecz w naszych czasach rzadką.
Drugi powód jest znacznie poważniejszy. Baudelaire staje w obronie sztuki – sztuki, która jest zawsze sztucznością, a więc czymś nienaturalnym. Nie powstała tak po prostu jako wytwór natury, ale w jej powstawaniu musiał uczestniczyć człowiek. Autor, nieufający naturze i patrzący na nią z niechęcią, chwalił sobie ludzką kulturę i cywilizację. Była to reakcja na zaproponowaną przez Rousseau bezmyślną pochwałę tego, co spontaniczne. Nie, Baudelaire każe nam do tego, co spontaniczne, podchodzić podejrzliwie. Przywraca tym samym człowiekowi wiarę w to, że tworząc kulturę, tworzy on świat dobry dla siebie.
To nie jest zwykła pochwała cywilizacji. Podobnie jak z teraźniejszością, trzeba tu przypomnieć o ludzkiej...
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: