Kariera „katyńskiego kłamstwa”

I dzisiaj „kłamstwo katyńskie” ma się znacznie lepiej niż „kłamstwo oświęcimskie”. Pojęcie tego ostatniego jako czegoś nagannego już dawno zakorzeniło się w publicznym obiegu. A „kłamstwo katyńskie” nadal jest dla wielu naturalną drogą relatywizowania naszych dziejów, usprawiedliwiania życiowych wyborów, zapewniania sobie wygodnych karier czy po prostu dla „uzasadniania” zajmowanych kiedyś postaw, przyjmowanych czy podejmowanych „gier”... I to wszystko w suwerennej Polsce, w której od ponad 20 lat oficjalnie wiadomo, kto, co, jak i kiedy. 13 kwietnia 1943 r. świat obiegła wieść o masowym mordzie dokonanym na polskich oficerach w Katyniu. Ta tragiczna prawda dotknęła Polaków w ciężkiej sytuacji okupacji niemieckiej, kiedy losy państwa i narodu były trudne do przewidzenia, nawet dla tych, którym przyświecały najpiękniejsze nadzieje. W dodatku o tym odkryciu oficjalnie poinformowali świat Niemcy. Wobec próby wykorzystania przez propagandę hitlerowską faktu masowej zagłady polskich jeńców w ZSSR zarówno społeczeństwo w kraju, dotykane na co dzień aktami eksterminacji czy po prostu okupacyjnej brutalności hitlerowców, jak i przebywający na emigracji rząd, musieli przyjąć postawę godną. Postawę nieeliminującą Polski z kręgu krajów koalicji antyhitlerowskiej, ale równocześnie niezapominającą o tragedii, jaka dotknęła naród z rąk obecnego „sojusznika”. Tymczasem równocześnie z ujawnieniem mordu rozpoczęła się polityczna wielka gra między ZSSR a pozostałymi koalicjantami. Gra tzw.
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze