Gdzie góra, gdzie dół?

Kiedy nastąpiło owo rozwidlenie między górą a dołem? Mozart był dla wszystkich, Sienkiewicz też, podobnie rzecz się miała z gotyckimi freskami – hołota oglądała obrazki niczym komiks, ludzie uczeni analizowali ich przesłanie intelektualne. Czy stało się to wówczas, kiedy ogłoszono hasło sztuki dla sztuki? Czy kiedy między malarza a nabywcę weszli marszand i krytyk, decydujący, co MUSI się podobać? A może wtedy, gdy mecenat z rąk „księcia” przeszedł w gestię anonimowych ciał, których mądrość zbiorowa przeważnie bywa nie sumą, a różnicą intelektu poszczególnych uczestników? Można wymienić jeszcze kilka hipotez – detronizacja Cywilizacji Białego Człowieka, emancypacja kobiet, o wiele bardziej podatnych na manipulację, łatwiej dających się łapać na blichtr eksperymentu i uwodzenie rozmaitych artystycznych szamanów. A może świat stał się po prostu zbyt duży i ponieważ wszystko w nim było, należało na siłę szukać nowego? Niewykluczone też, że jest to emanacja wielkiego kryzysu edukacyjnego, który dawny linearny, uporządkowany system logicznego myślenia zastępuje opartą na zmiennych emocjach cywilizacją obrazkową. Paradoksalnie im bardziej rozwija się masowa edukacja, tym większe ciemności kryją Ziemię. Zwycięża wiedza fragmentaryczna, powierzchowna, normalny człowiek traci zdolność do samodzielnych syntez. W szarej strefie ludzkich umysłów zaczynają plenić się szarlatani i hochsztaplerzy. W świecie funkcjonalnym ułożonym według określonych reguł brednia, tandeta, efekciarstwo były
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze