Mark Steyn

Mark Steyn
Trudno powrócić na ziemię Dziś ostatnia wielka idea Zachodu właśnie dogorywa zamotana w kryzys strefy euro. Aczkolwiek w mniej oczywisty, namacalny sposób, niż to było w przypadku upadłych totalitaryzmów. Co nie zmienia faktu, że sam pomysł okazał się dla Europy wyniszczający, tak że jedynym otwartym pytaniem jest już nie to, czy Zachód wymrze, tylko, ile Zachodu wymrze. „Europa” przeżywa fundamentalny kryzys tożsamości, a zaczął się on z chwilą, gdy Niemcy doszli do wniosku, że sam fakt, iż Grecy żyją w ich bliskim sąsiedztwie, wcale nie musi oznaczać, że trzeba z nimi zakładać wspólne konto. A przecież pamiętamy, jak przed 10 laty każdy, kto liczył się na kontynencie, przyjmował wspólną walutę. A potem zaaplikowano ją narodom, i to...
Mark Steyn
Po tym, jak kilka lat temu odwiedziłem Guantanamo, napisałem, że gdybym miał podsumować wrażenia z tego miejsca jednym jedynym opisem, to byłby to obrazek nowiutkiej kopii koranu w każdej z więziennych cel. Aby nowi więźniowie mogli mieć pewność, że żaden niewierny nie zdążył dotknąć świętej księgi swymi brudnymi rękami, zawieszono ją na ścianie szczelnie opakowaną w nieskazitelne, sterylne maseczki chirurgiczne. Wiadomo, że muzułmanie uznają niewiernych za nieczystych, ale trudno mi pojąć, dlaczego sami jeszcze bardziej umacniamy ich bigoterię. Co im o nas mówi ta mania padania na twarz? To, że muzułmanie postrzegają nas jako istoty nieczyste, jest już sporym problemem. Tym większym, że sami zdajemy się z tym zgadzać. Pastor monstrum Weźmy na przykład tego nikomu nie znanego...
Mark Steyn
W jednej szóstej brytyjskich gospodarstw domowych nie pracuje żaden z członków rodziny. Jedna piąta dzieci wzrasta w domach, w których pracą nikt się nie hańbi. „»Wielką Sprawę«, kolego?”– usłyszałem żwawy głos z londyńskim, cockney’owskim akcentem. Gazeciarze nawołujący na ulicach brytyjskich miast do kupna swego towaru to tradycja. Ale tym razem była pewna odmiana w odwiecznym rytuale. Wielka sprawa bezdomnego „Wielką Sprawę”, magazyn sprzedawany przez i dla „bezdomnych”, reklamował mi człowiek leżący wraz z kolegą na chodniku uliczki w pobliżu Piccadilly. Przeszedłem nad nim. Był poniedziałek. We wtorek był tam znowu. I w środę. W czwartek zażądał ode mnie wyjaśnień, czemu jestem tak niechętny wobec jego wezwań. Odpowiedziałem grzecznie, że przekonywanie ludzi, leżąc na...
Mark Steyn
»Nie wolno nam. Elf’n’Safety. Droga z kościoła do grobu jest nierówna«. »Ona była nierówna od setek lat, a pogrzeby odbywały się w normalny, tradycyjny sposób« – zauważyłem. Na to szef: »To nie my. Mamy zakaz. Elf’n’Safety. Bo ktoś z nas mógłby się potknąć. Na nierównej drodze«. Zaczęliśmy się naradzać. »Niech się wypchają. Sami poniesiemy trumnę« – zadecydował szwagier. Szef: »Nie możecie. Nie macie licencji pallbearers«. »No to co« – odpowiedziałem – »przecież przed chwilą wyjaśniliście, że licencjonowani pallbearers mają licencjonowany zakaz bycia pallbearers«. Szef: »Nie możecie po prostu wziąć trumny na ramiona. Możemy mieć kłopoty«. Nie ustępowaliśmy. Wtedy to oni zaczęli się naradzać. W końcu: »No dobra. Ale musicie nieść ją razem z nami. Gdyby Elf’n’Safety wniosła jakieś...
Mark Steyn
Taki stopniowy schyłek jest kuszący. Masz zgromadzony spadek po bardziej dynamicznej przeszłości. Mityguje to bezbolesny, niemal delikatny ześlizg w dół. W wielu krajach Europy panuje podobny nastrój: siedzisz spokojnie w ogródku narożnej kawiarni, obserwując świat niespiesznie podążający naprzód. Życie jest niezłe, praca niezbyt wymagająca, nadchodzą wakacje, wojna została zdelegalizowana. Gdzieś na horyzoncie, w muzułmańskim getcie z 50-procentowym bezrobociem, młodzi ludzie zabawiają się w nocy podpalaniem renault i citroenów niewiernych. Ale nie w twojej dzielnicy [arrondissment] ani nawet w piątkowe popołudnia, gdy chcesz udać się do swojej podmiejskiej rezydencji. Czy naprawdę jest się czym martwić [...]? Dzisiaj nie mamy kontrastu między Ameryką i Europą. Tylko pomiędzy nieco...