Śmiercionośny odpoczynek

Trudno powrócić na ziemię Dziś ostatnia wielka idea Zachodu właśnie dogorywa zamotana w kryzys strefy euro. Aczkolwiek w mniej oczywisty, namacalny sposób, niż to było w przypadku upadłych totalitaryzmów. Co nie zmienia faktu, że sam pomysł okazał się dla Europy wyniszczający, tak że jedynym otwartym pytaniem jest już nie to, czy Zachód wymrze, tylko, ile Zachodu wymrze. „Europa” przeżywa fundamentalny kryzys tożsamości, a zaczął się on z chwilą, gdy Niemcy doszli do wniosku, że sam fakt, iż Grecy żyją w ich bliskim sąsiedztwie, wcale nie musi oznaczać, że trzeba z nimi zakładać wspólne konto. A przecież pamiętamy, jak przed 10 laty każdy, kto liczył się na kontynencie, przyjmował wspólną walutę. A potem zaaplikowano ją narodom, i to takim, które w gruncie rzeczy nie miały ze sobą wiele wspólnego. Idea [wprowadzenia euro – red.] była przy tym tak błyskotliwa, że oszczędzono sobie nawet próby objaśnienia jej zasadności szerokim masom. Z braku wspólnego trzonu etnicznego i kulturowego Unia Europejska jako jego substytut zaproponowała Wielki Rząd. Projekt ukuto, opierając się na dwóch  filarach: opiece społecznej i obronności. To polityka tych dwóch filarów doprowadziła Europę do gospodarczej gnuśności i to w czasie, gdy państwa, takie jak Indie, Chiny i Brazylia, w końcu pojęły, na czym polega kapitalizm, i zaczęły z tej wiedzy korzystać. Jakby było mało, Europejczykom przyszło na myśl, że parasol ochronny gwarantowany przez Stany Zjednoczone pozwoli odciążyć
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze