Zajeździmy kobyłę historii...?

Walka z historią, podobnie jak z jej ważnym depozytariuszem – Kościołem, to w ostatecznym rozrachunku walka z narodem. Zniszczyć cywilizację, to znaczy wybić elitę, narzucić nowych bogów i spalić święte księgi – resztę urobi się na podobieństwo gliny.

Oczywiście ci, którzy redukują ten przedmiot w szkołach, próbują tłumaczyć się względami praktycznymi – po co klientom supermarketów i odbiorcom telenowel obciążanie pamięci faktami, nazwiskami, datami? Ano po to, że podstawowy zasób faktów, cytatów, odniesień, znajomość logiki i procesów społecznych są niezbędnym składnikiem czegoś, co nazywamy mądrością lub w bardziej skromnym wymiarze – kulturą. Kolejne pokolenia pozbawione...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: