O wyższości Bożego Narodzenia nad Świętem Świateł

A przecież, jeśli wierzę, że nie ma zbawiania bez Chrystusa, to poniechanie głoszenia tej prawdy bliźnim stanowi czysty egoizm, porównywalny z likwidacją tabliczek ostrzegających przed kąpielą w zdradliwej rzece czy informujących na puszce transformatorowej „Baczność, wysokie napięcie!”. I żeby było jasne – misjonarski zapał nie oznacza wcale braku szacunku wobec Innych. Nie moja wina, że wychowałem się w wierze katolickiej, a mój partner w rozmowie jest na przykład muzułmaninem, buddystą czy animistą. Co więcej, uważam, że jeśli on ze swej strony próbuje nawracać mnie na swoją wiarę (byle nie ogniem i mieczem), też zachowuje się w porządku wobec kanonów swojej religii. Przy okazji chciałbym nieśmiało zwrócić uwagę na coś, co nazwałbym elementarnymi obowiązkami gościa. Przy całym szacunku, większość owych Innych stanowi element napływowy w ciągu ostatnich dekad. Zjawili się w Europie głównie z przyczyn ekonomicznych i od razu zaczęli pełnymi garściami korzystać z dobrodziejstw państwa opiekuńczego. Szkoda, że nie uświadomiono im, iż uzyskane przywileje oznaczają również obowiązki, akceptację miejscowego obyczaju, kultury, tradycji. Nikt zresztą nie wymagał od nich, by wzorem holenderskich kupców, którzy chcąc handlować w Japonii, musieli deptać krzyż – swój awans na Europejczyka dokumentowali splugawieniem półksiężyca. Ale, na miły Bóg, jeśli nie podobają się im gotyckie świątynie, krzyże w klasach, niedzielne dzwony, to nikt ich tutaj nie trzyma. W dodatku – co ze
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze