NARÓD WEDŁUG WŁADZY

Pretensje do własnego narodu przybierały niekiedy wymiary groteskowe, jak w wypadku Kaliguli, który wzdychał z żalem, że lud rzymski nie ma żadnej głowy dającej się ściąć jednym ciosem miecza, chociaż w przypadku tego niezbyt rozsądnego cesarza chodziło bardziej o Senat niż o całe społeczeństwo. Ale i rozsądni miewali chwile goryczy. Jedna z wybitniejszych postaci w naszej historii Józef Piłsudski powtarzał z westchnieniem maksymę jednego ze swych poprzedników, że dla Polaków można zdziałać bardzo wiele, z Polakami – nic. Chociaż akurat jemu to i owo się udało. Zapewne konflikt bierze się przede wszystkim z rozmijania się oczekiwań. Władza z początkiem swych rządów rozbudza nadmierne nadzieje, których potem nie może ani nawet nie chce zaspokajać. Mimo to uważa, że lud winien żywić wobec niej dozgonną wdzięczność, bo mimo wszystko jakoś idzie, zawsze może być gorzej, a poza tym tak jest najlepiej dla wszystkich! Lud z kolei zrazu łyka obietnice, niektóre przyjmuje za dobrą monetę, czeka, potem zaczyna się niecierpliwić, suplikuje, prosi, błaga, żąda... Stosunkowo najlepiej i najdłużej udaje się rządzić władzy, po której lud niewiele się spodziewa, a jeśli już, to wszystkiego najgorszego. Jeżeli tylko daje się wytrzymać, to władza żyje sobie we własnym świecie, lud w swoim i może to trwać bardzo długo. (W przypadku PO dwie kadencje!) Problemy pojawiają się, kiedy układ zostaje zakłócony. Paradoksalnie (zauważył to juz Tocqueville) zdarza się to w momencie, kiedy zła władza
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze