Strach kołem zamachowym dziejów

Dodano: 02/07/2012 - Numer 6 (76)/2012

Jednak najbardziej zajmująca jest rola strachu w polityce. Z jednej strony, stanowił on zaskakujące spoiwo łączące przywódcę z elitą. W szczególnych sytuacjach tworzyło to prawdziwe państwo strachu, przy czym stopień, w jakim przywódca (obojętne Tyberiusz, Czyngis-chan, Iwan Groźny czy Mao) potrafił podporządkowywać sobie całą resztę, bywał zdumiewający. Konającego Stalina bano się aż do chwili zgonu (a nawet jakiś czas potem) i gdy Stalin na moment otworzył oczy, wywołał śmiertelną panikę Berii. Hitler do samego końca dysponował władzą absolutną nad życiem swych ludzi, nawet w momencie, kiedy Tysiącletnia Rzesza ograniczała się już tylko do bunkra pod berlińską Kancelarią. Umiejętna gospodarka strachem – nieufność potencjalnych przeciwników do siebie i stwarzanie sytuacji bezalternatywnych – stanowiła podstawę niejednej dyktatury. Jednocześnie strach (choć powszechnie uznawany jest za złego doradcę) bywał głównym demiurgiem polityki międzynarodowej. Oczywiście – z różnymi skutkami. Dla zapewnienia poczucia bezpieczeństwa od niepamiętnych czasów toczył się wyścig zbrojeń, budowano fortyfikacje od Chińskiego Muru po wał Hadriana, rozwijano wywiad i kontrwywiad... I walcząc o pokój szykowano się do wojny. Ileż konfliktów wybuchło prewencyjnie z lęku przed nieprzyjacielem. Inna sprawa, że częstokroć był to lęk absolutnie uzasadniony. Gdyby 22 czerwca 1941 r. nie ruszył hitlerowski plan Barbarossa, Stalin 6 lipca runąłby na Zachód całą potęgą nastawionej ofensywnie Armii
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze