Ludzie

Piotr Lisiewicz
84-letni generał Józef Haller postanowił ostatni raz zobaczyć Polskę. 3 maja 1957 r., w czasie uroczystości na Jasnej Górze, chciał stanąć u boku prymasa Stefana Wyszyńskiego. Komunistyczne władze postanowiły zakpić z sędziwego bohatera. Zaproponowały mu przyjazd dwa dni po uroczystości i powitanie przez przedstawicieli reżimu. Oburzony Haller odmówił przyjazdu i legitymizowania komunistów. „Pamiętniki” generała Hallera, wydane przez LTW w ubiegłym roku, pokazują go nie tylko jako wybitnego wojskowego i rywala Józefa Piłsudskiego, lecz także człowieka o wyjątkowym poczuciu humoru. Klacz Niemca pomalowana na żółto W czasie I wojny światowej Haller był dowódcą II Brygady Legionów Polskich, formalnie podporządkowanej Austrii, współpracującej z Niemcami....
Bohdan Urbankowski
Marzec nigdy by nie nastąpił, gdyby nie pewne wydarzenia „odgórne”, gdyby nie obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego i towarzysząca im dyskusja. Ta dyskusja nie ucichła przez dwa lata. Ostatnie jej słowa padły w Marcu’68 na Krakowskim Przedmieściu. Studenci użyli w niej cytatów z Mickiewicza, władza komunistyczna – pałek. Kiedy właściwie zaczęło się wrzenie wśród studentów? A kiedy go nie było? Pamiętam, jak 1 maja 1966 r. chcieliśmy bronić niepodległości Wietnamu, by przy okazji upomnieć się o niepodległość dla Polski. Z manifestacji nic nie wyszło, bo wszyscy się z wszystkimi pokłócili i tylko kilku zetemesowców pojechało potulnie na pochód pierwszomajowy i na protest pod Ambasadę USA. Potem były wakacje. Za to w październiku...
Dariusz Jarosiński
Ojciec nie pozwalał zdjąć więcej niż jeden but do snu, żeby w każdej chwili żołnierze byli gotowi do walki. Przecież to już było po Jałcie, kiedy nas sprzedano Stalinowi. Jak oni musieli tę Polskę kochać – ich determinacji nie da się inaczej wytłumaczyć jak miłością do Polski. Bo przecież nie liczyli na jakieś apanaże, nie mieli perspektywy władzy. Nienawidzili najeźdźców, którzy zniewalali Polskę począwszy od rozbiorów w XVIII stuleciu – z Romualdem Rajsem, synem kpt. Romualda Rajsa „Burego”, rozmawia Dariusz Jarosiński. Jakie obrazy ojca zarejestrowała Pańska pamięć? Pamiętam ostatnie pożegnanie z ojcem. To, że to było pożegnanie, uświadomiłem sobie oczywiście później. Ojciec wysłał mnie z mamą do Elbląga. Mieszkaliście wtedy w Karpaczu… Tak, w...
Dariusz Jarosiński
Od lat znieważana jest pamięć żołnierza zasłużonego dla polskiej niepodległości, kapitana Romualda Rajsa „Burego”. Nie może się bronić, bo nie żyje. Został zamordowany przez komunistów. Nawet unieważnienie wyroku i rehabilitacja Romualda Rajsa przez sąd w 1995 r. nie powstrzymały brudnej fali oszczerstw. Przyszły kapitan, dowódca 3. Brygady Wileńskiej NZW, urodził się 30 listopada 1913 r. w miejscowości Jabłonka na Podkarpaciu. Jego ojciec, Stanisław Rajs, był rządcą w majątku hrabiego Antoniego Kraińskiego. Zmarł, kiedy Romuald miał zaledwie rok. Matka, Eleonora, z domu Szaler, włożyła dużo wysiłku, by zadbać o przyszłość i wykształcenie sześciorga dzieci. Romuald po ukończeniu szkoły powszechnej w Sanoku wybrał dalszą edukację w ...
Dariusz Jarosiński
Losy kresowych żołnierzy AK były wyjątkowo skomplikowane. Ci, którzy szczęśliwie przeżyli, nigdzie nie mogli znaleźć już dla siebie miejsca. Wszędzie czuli się tułaczami. Bo ojczyznę, tak jak matkę, ma się tylko jedną. A ich ojczyzną była ziemia Adama Mickiewicza. Wraz z odejściem na wieczną wartę żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego kończy się ważny rozdział w historii Polski, ale i w naszym życiu, pokoleń urodzonych po wojnie. Odchodzą ci, których darzyliśmy szacunkiem, uznaniem, którzy byli dla nas jasno palącymi się żagwiami w mrokach rzeczywistości. Jesienią ubiegłego roku zmarł w Olsztynie kapitan Mirosław Reszko, żołnierz AK Okręgu Nowogródek. Był jednym z najmłodszych partyzantów kresowych – walkę rozpoczynał jako 16-latek w V...

Pages