Koń, co zapadł się po szyję w błocie

Dodano: 05/12/2012 - Numer 11 (81)/2012

W jakieś dwa miesiące później Sapieha, bohater bitwy pod Kockiem, jechał jako jeniec w bydlęcym wagonie do niemieckiego obozu jenieckiego w Sandbostel. Na miejscu poszedł do obozowej latryny. Obok niego, na jesiennym już zimnie, stała postać opatulona szalem. Nagle sąsiad wyłuskał twarz z szala, dotknął jego ramienia i odezwał się wesoło: – Moje uszanowanie księciu panu. Tym razem spotykamy się na tym samym szczeblu socjalnym. Był to harmonista z owej „knajpy tańczącej”, w której Sapieha był z przyjaciółką w przeddzień wyjazdu mobilizacyjnego. Padli sobie w ramiona i serdecznie się uśmiali. Pomyślał, że był to pierwszy spontaniczny śmiech po wrześniowej tragedii. Żegnał się z ojczyzną na pół wieku.Z wyżlicą Korą w pierwszej klasie Eustachy Seweryn Sapieha urodził się 7 sierpnia 1916 r. w Spuszy koło Grodna. Dom, w którym mieszkała jego rodzina, zbudowany został dla jego dziadka Jana, który miał kłopoty z płucami. „Wybrano spuszańskie lasy z powodu suchych piasków, na których ten sosnowy las rósł. Ostatnim krzykiem mody był wtedy styl zakopiański” – wspominał w książce „Tak było... Niedemokratyczne wspomnienia Eustachego Sapiehy” (Świat Książki, 2012 r.). Wokół domu rozciągał się park założony przez jednego ze znanych lwowskich ogrodników, który zasadził tam ponad setkę gatunków egzotycznych drzew i krzewów. Historii swego arystokratycznego rodu Eustachy poświęci w przyszłości dwutomowe dzieło „Dom Sapieżyński”. My wspomnijmy tylko o jego najbliższych. Ojciec
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze