Najpiękniejszy człowiek tamtego pokolenia

„Kto koło roku 1905 i później konspirował i marzył w Zakopanem o zbrojnym, polskim czynie, interesował się samotnikiem w ziemistym habicie na Kalatówkach, bo wiedziano, że bił się w Powstaniu Styczniowym” – notował ksiądz Michalski. „Wrogowie narodowego bytu są prawdziwie straszni, bo są ukryci w tajnikach naszego ludzkiego serca” – pisał sam Brat Albert. A kardynał Karol Wojtyła stwierdzał: „Postać Brata Alberta musi być stale przypominana, rozumiana od nowa”.„W oparach dymu papierosowego i kolejnych lampek wina” Jedną z głównych ulic Monachium szła grupa młodych mężczyzn o egzotycznym wyglądzie. Przyglądali się przejeżdżającym karetom. Wtem jeden z nich włożył nogę pod koło najszykowniejszego z nadjeżdżających powozów. Wóz aż podskoczył, a ranny padł na ziemię i wił się z bólu. Otoczyli go przerażeni koledzy. Z karety wysiadł przestraszony gruby Niemiec, wraz z nie mniej zdenerwowanymi wytwornymi damami.Artyści z oburzeniem pokazali na rannego kolegę. Niemiec poprosił ich, by nie wytaczali mu sprawy o odszkodowanie. Zaproponował załagodzenie sprawy i wręczył im 20 marek na leczenie kolegi. Ci w końcu się zgodzili.Ecce Homo, 1881 rok. Olej na płótnie, 146 x 96,5 cm. Kaplica ss. Albertynek pod wezwaniem Ecce Homo, Kraków. Gdy kareta odjechała, „ranny” szybko wstał. Po chwili wszyscy weszli ze śmiechem do najbliższej restauracji. „Noga” rannego nie mogła się uszkodzić ani nawet go zaboleć, bo była protezą. A całe przedstawienie odegrano po
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze