My, sybiracy

Rodziewiczowie mieszkali w Brataniszkach, zaścianku położonym 18 kilometrów od Wilna w kierunku granicy z Litwą, nieopodal Niemenczyna. Były tu jeszcze rodziny Witkowskich i Symonowiczów, wieś znajdowała się jakiś kilometr od zaścianka. Władysław Rodziewicz był człowiekiem niezwykle pracowitym – choć prowadził duże gospodarstwo rolne, to oddawał się jeszcze rozmaitym ulubionym zajęciom. Jego wielką pasją było kowalstwo, z żelaza wykuwał różne przydatne na wsi przedmioty. Był nadzwyczajnie wręcz uzdolnionym mężczyzną: sam zrobił sanie, którymi zimą rodzina jeździła do kościoła, pierwszy miał w okolicy wóz na resorach. Jeżeli znajdował czas po zakończeniu jesiennych prac na roli, wykonywał też znajomym na zamówienie sanie, bryczki. Do drewnianego kościółka w Jęczmieniszkach wytoczył na swojej tokarni niemal wszystkie jego ozdobne elementy, jego dziełem jest m.in. główny ołtarz.Koniec sielskich dni Wiosną 1939 r. Rodziewiczowie ukończyli po sześciu latach budowę nowego, dużego domu z weneckimi oknami. Położony nad Wilią, pośród sosnowych lasów i pachnących latem ziołami i miodem łąk, stanowił powód do dumy i radości. Cztery kilometry od ich zaścianka Brataniszki miał swój dworek w Pikieliszkach marszałek Józef Piłsudski. Każde lato właśnie tutaj spędzał z rodziną – żoną i córkami, odwiedzali go też ważni politycy. Droga do dworku biegła tuż obok domu Rodziewiczów. Zenia Rodziewiczówna widziała wielekroć panią marszałkową Piłsudską z córkami Wandzią i Jagodą,
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze