Złapać w siatkę motyla

Oczy przykryte nabojami W centrum gawędy Kozarynowej jest relacja, którą trudno byłoby wymyślić jakiemukolwiek pisarzowi. Trwa Powstanie Warszawskie, kanałami przedziera się jej córka – młoda sanitariuszka Ninka. Tymczasem jej ciężko chora babcia Antonina, matka Kozarynowej, leży w łóżku i słyszy spadające pociski. Jej mąż walczył w Powstaniu Styczniowym. Jest umierająca, jednak ma jeszcze tyle siły, by napisać list-sprawozdanie z powstania dla syna, który jest w Lozannie. Opowiada w nim o wnuczce. Babcia jest wykształconą Europejką, studiowała – podobnie jak Kozarynowa – na Sorbonie. Oto kilka zapisków o powstańczej młodzieży, powstałych pomiędzy 4 a 25 sierpnia 1944 r. Ogarnęła ich wesołość, młodzieńcza, żywiołowa wesołość... Ninka niezrównana w opowiadaniu różnych wydarzeń i epizodów. Dziś rano Ninka wpadła. Przedwczoraj złożyła przysięgę za całą swoją grupę. Nazwa wojskowa: pierwszy patrol sanitarny szturmowo-bojowy, a Ninka jest komendantką... Pod ogniem, z ognia wydobywała, to rannych lub poparzonych, na noszach, to jakiegoś trupa, ze 185 cm wzrostu, wziąć musiała oburącz i przyciskając do siebie wywlokła z ognia. Jeńcy niemieccy, których biorą, zdumieni tymi żołnierzami bez mundurów, bez widocznych szarż i – nie bijących po twarzach i głowach, nie rzucających o ziemię i nie kopiących w brzuch... Pięć lat terminowania w ich szkole nie nauczyło nas znęcania się nad słabymi, torturowania pokonanych. Pierwiastek rycerski góruje. To może słabość? Jakież
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze