NAROCZ - tam się wszystko zaczęło

Zaradna wdowa

Rodzice pani Bogumiły Czerwińskiej, z domu Symonowicz, wzięli ślub w dość niecodziennej scenerii, bo na statku płynącym z Murmańska do Anglii. Ojciec, Aleksander Symonowicz, był carskim oficerem, po przegranej białych w rewolucji bolszewickiej dołączył do dużej rzeszy uciekinierów. Ojciec pochodził po mieczu ze starej ormiańskiej rodziny osiadłej w XVIII stuleciu w miejscowości Santoka w Wielkim Księstwie Litewskim nad rzeką Łokai, a po kądzieli z rodziny Rusieckich, polskiej szlachty kresowej. Ormianie, w związku z przyjęciem chrześcijaństwa w IV wieku po narodzeniu Chrystusa, urabiali swoje nazwiska najczęściej od imion biblijnych. Ci, którzy osiedlili się w Rzeczypospolitej, przyjmowali końcówki słowiańskie, np. -owicz, -jew, -jewicz; dajmy na to: Isakojan – Isakowicz, Symonjan – Symonowicz.


Pani Bogumiła Symonowicz Czerwińska w olsztyńskim mieszkaniu


Matka, Genowefa, z domu Jacyna, pochodziła ze szlachty kresowej. Do tej rodziny należeli też Sawicze, Poniatowscy, którzy osiedlali się przed wiekami w pobliżu jeziora Narocz. Ojciec zmarł wcześnie, w 1929 r., pracował na kolei jako zawiadowca stacji. Pani Bogumiła go nie pamięta, bo i skąd – miała wówczas niespełna rok. Brat Norbert, późniejszy partyzant „Kmicica” i „Łupaszki”, był najstarszym z rodzeństwa. Siostra Halinka urodziła się w 1927 r. Matka była osobą zaradną życiowo, potrafiła sobie poradzić z trojgiem dzieci jako wdowa. Po mężu otrzymywała emeryturę, a poza tym do niej należała część ziemi nad jeziorem Narocz w zaścianku Urliki, oddalonym o 4 kilometry od Kobylnika. W zaścianku, oprócz wdowy Genowefy Symonowiczowej, mieszkały jeszcze trzy szlacheckie rodziny Jacynów – Józefa, Stanisława i Jana. Schłopiałe już, ale dbające o tradycję, pomne dawnych czasów.

Do matki Bogusi należały lasy, łąki między Kupą a Ściepieniewem, a także brzeg jeziora. Granice między działkami dostępu do jeziora wyznaczały...
[pozostało do przeczytania 90% tekstu]
Dostęp do artykułów: