Dyskusje, wywiady

Jan Pospieszalski
Krzysztof Wyszkowski podczas procesu z Lechem Wałęsą Prosił Pan o uruchomienie kolejnej procedury sądowej. Na czym ona polega? Jawna sprzeczność tego fragmentu wyroku Sądu Apelacyjnego z rzeczywistością zmusiła mnie do złożenia wniosku o wznowienie postępowania. Skoro sąd zamknął oczy na stare dowody agenturalności Wałęsy, dostarczyłem mu nowe. Dzięki temu nowy skład Sądu Apelacyjnego w Gdańsku będzie mógł unieważnić poprzednie gorszące praktyki i wydać orzeczenie zgodne z przedstawionymi dowodami. Czyli rozstrzygnięcie na poziomie prawnym, czy rację miał Pan, czy Wałęsa, jest ciągle przed nami? Formalnie tak, ale to tylko kwestia czasu, bo nawet jeżeli sąd gdański będzie zwlekał z uznaniem faktów lub ponownie zaprzeczy prawdzie, to w Strasburgu czeka już mój wniosek o...
Krzysztof Szczerski
Religia chrześcijańska stawia ten problem w centrum fundamentu wiary, bo Zbawiciel poprzez miłość pokonuje śmierć i daje ludziom nadzieję na wspólnotę silniejszą od śmierci. Dokonuje tego, przechodząc jednak przez jej wrota, po to, by swoim przejściem, czyli Paschą, skonfrontować siłę swojej miłości z jednym z największych ludzkich niepokojów - ze strachem przed śmiercią jako wieczną pustką, jako kresem. My, chrześcijanie, wierzymy, że życie w Bogu nigdy się nie kończy, lecz jedynie zmienia, i to zmienia w Oczekiwanie na ostateczny triumf Boga. Konfrontacja z zagładą może mieć zatem wymiar wspólnotowy właśnie w takim, religijnym ujęciu – wejściu we wspólnotę Oczekujących, a przeżycie pomimo śmierci innych, jako wezwanie do zrozumienia istoty Miłości, która jest silniejsza. Czy można te...
Piotr Lisiewicz
Pamięta Pani pierwsze spotkanie? Nie. Po prostu Przemek był. Ja weszłam jakoś w to środowisko, w kabaret „Pod Egidą”. Tam się pojawiła Osiecka. Jednocześnie były „Jabłonie” i Krzyś Zaleski w Teatrze Współczesnym [chodzi o musical „Niech no tylko zakwitną jabłonie” na podstawie scenariusza Zaleskiego i Osieckiej – przyp. red.]. Potem w Monachium poznałam Jacka Kaczmarskiego.  Zaczęłam też współpracować ze Zbigniewem Łapińskim. To się wszystko jakoś tak zapętliło. Robiłam piosenki do kabaretu z Przemkiem. Poza tym spotykaliśmy się towarzysko. Poza pracą. A potem mój mąż zaprzyjaźnił się z Przemkiem. To właśnie zaowocowało muzyką do „Zmienników”, czyli do dłuższej formy. Jaki był przy pracy? Był dokładny. Serio traktował to, co robi. Zazwyczaj mniej więcej namawialiśmy się,...
Magdalena Michalska
Pamięta Pani pierwsze spotkanie? Nie. Po prostu Przemek był. Ja weszłam jakoś w to środowisko, w kabaret „Pod Egidą”. Tam się pojawiła Osiecka. Jednocześnie były „Jabłonie” i Krzyś Zaleski w Teatrze Współczesnym [chodzi o musical „Niech no tylko zakwitną jabłonie” na podstawie scenariusza Zaleskiego i Osieckiej – przyp. red.]. Potem w Monachium poznałam Jacka Kaczmarskiego.  Zaczęłam też współpracować ze Zbigniewem Łapińskim. To się wszystko jakoś tak zapętliło. Robiłam piosenki do kabaretu z Przemkiem. Poza tym spotykaliśmy się towarzysko. Poza pracą. A potem mój mąż zaprzyjaźnił się z Przemkiem. To właśnie zaowocowało muzyką do „Zmienników”, czyli do dłuższej formy. Jaki był przy pracy? Był dokładny. Serio traktował to, co robi. Zazwyczaj mniej więcej namawialiśmy się,...
Samuel Pereira
Na ile możemy mówić o reprodukcji stanu posiadania i władzy dawnych elit komunistycznych w środowisku biznesowym III RP? Jest to jedna z tych zależności, w przypadku których obserwacje możemy poprzeć wynikami analiz.  Badałem to w kontekście ciągłości elit między okresem przed transformacją i po niej oraz wpływu przynależności do byłej nomenklatury komunistycznej na – ujmijmy to możliwie ogólnie – bycie „właścicielem” w III RP. Podstawą tej analizy były dane surveyowe z badań przeprowadzonych na próbach ogólnokrajowych w sześciu społeczeństwach postkomunistycznych , m.in. w Czechach, Rosji i na Węgrzech. Analiza polegała na zestawieniu „przynależności do nomenklatury” w czasach PRL z innymi możliwymi wyznacznikami „bycia właścicielem” po zmianie systemu, takimi, jak: pochodzenie,...

Pages