TAKI JĘZYK, JACY POLITYCY

Dodano: 31/07/2010 - Numer 7 (53)/2010

 Kiedyś były? Były, nie wolno było ich przekraczać.Umowne. Ale społecznie akceptowane. Wiadomo było, że tak nie wolno się zachowywać, takich wyrazów się nie używa.To dlatego, że nie ma tych granic, słowa Janusza Palikota „prezydent ma krew na rękach” i był pijany, lecąc do Smoleńska, są traktowane jako ledwie ekscentryczne? A słowa Jarosława Kaczyńskiego, który w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” mówił, że jechał do ciał Leszka, Marylki i nie jest w stanie zrozumieć wyścigu z nim premiera Tuska w drodze na miejsce tragedii – to, według polityków PO, agresja słowna? Jako uważny obserwator języka widzę i słyszę to, co mówią osoby publiczne, w tym politycy, i dostrzegam, że w ciągu ostatnich kilku lat agresywne wypowiedzi polityków Platformy Obywatelskiej są bez porównania liczniejsze niż polityków PiS. Jednak media mówią: jedni i drudzy kłócą się, używając agresywnego języka, stawiając znak równości. Taki komunikat trafia do większości społeczeństwa.A tej równości nie ma... Oczywiście. Znacznie częściej różnego rodzaju inwektywy, niewybredne epitety padają ze strony polityków Platformy, a nie PiS. Podam przykład. Kilka tygodni temu słyszałam w radiowych „Sygnałach dnia” przytoczoną wypowiedź członka PiS, który powiedział, że stanowisko partii w jakiejś sprawie jest odmienne niż PO. W tej wypowiedzi nie padł ani jeden epitet, ani jedno brzydkie słowo. Kiedy dziennikarz zapytał potem pana Niesiołowskiego, co
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze