Numer 7 (53)/2010

Bohdan Urbankowski
Autorka książki o Bermanie chwilami przebija swego promotora, upycha najistotniejsze informacje po kątach i po przypisach, czasem się od nich dodatkowo dystansuje jako od niepoprawnych, może nawet antysemickich – i dopiero wali. Jak za PRL! Lecz czy o taką wolność słowa walczyliśmy? Dalej, polemiczne ostrze biografii skierowane jest przeciw tym, którzy widzą w Jakubie Bermanie komunistycznego „Kubę Rozpruwacza”. Książka jest próbą wybielenia czerwonego „kata Polaków”. Autorka przyjmuje za prawdę tylko fakty wspomniane w komunistycznych (!) dokumentach, streszcza je niemal z nabożeństwem, a nie znajdując w nich wyznań Bermana, iż okrutnym zbrodniarzem był – uznaje taką opinię za krzywdzącą. Poza tym książka jest nudna jak flaki z olejem. A to zarówno ogranicza jej szkodliwość, jak i...
Małgorzata Matuszak
Jeśli jest cnota „pewnego rodzaju doskonałością i wykończeniem rzeczy”, która jest tym, czym miała być, jeśli działający może zaś dopiąć celu, może wyglądowi jego działającej cnoty niczego nie brakować, jeśli można określić go mianem „spudaios”, to dlatego, że jest tym, kim jest – to najpierw on, działający, jest tym, co do doskonałości, do kresu jest doprowadzone. Jest doskonały mocą swego działania, które jego bycie-u-celu wyraża. Potrafi działać skutecznie i nie ma w nim żadnego braku. Pisze Arystoteles w „Metafizyce” rzecz znamienną: jeśli nie można czegoś zrobić łatwo i pięknie, możemy tę trudność bądź niełatwość uznać za pewien brak, tak jakby nieumiejętność zrobienia czegoś dobrze i z łatwością równoznaczna była z nieumiejętnością tego zrobienia. I tak na przykład za nie do...
Marcin Wolski
Dopiero Jezus Chrystus pokazał, że można widzieć bliźniego w obcym i miłować nieprzyjaciół swoich. A i tak trzeba było wieluset lat równowagi sił – cesarstwa i papiestwa, królów i baronów, prawowiernych i kacerzy, by ewangeliczne zasady zaczęły być wcielane w życie. Stosunkowo najwcześniej w Polsce, gdzie król stwierdził oficjalnie, że nie jest panem sumień swych poddanych, wyprzedzając tym oświadczeniem Europę (w której panowała zasada cuius regio eius religio) o półtora stulecia. Po epokach zmagań tolerancja stała się dziś obowiązującą normą w kulturze Zachodu, elementem składowym postępu, ba – wytworzyło się nawet zjawisko „nadtolerancji” dla rozmaitych mniejszości, z których te korzystają chętnie i coraz śmielej. Nigdy nie pojmę, dlaczego Trybunał Strasburski zajmuje się kwestią...
Mateusz Matyszkowicz
Hrabia i jego zamek O Hrabim dowiadujemy się już na początku „Pana Tadeusza”, gdy Wojski wita Tadeusza, który dopiero co powrócił z miejskich szkół na wieś. Jest z czego wybrać; u nas towarzystwo liczne Od kilku dni zbiera się na sądy graniczne Dla skończenia dawnego z panem Hrabią sporu; I pan Hrabia ma jutro sam zjechać do dworu. Hrabia, człowiek ważny, zwłaszcza że wszystko wskazuje na to, iż spór się zakończy. Hrabia porzuci bowiem zamiar zachowania dla siebie zamku i pozostawi go Sędziemu. Zrezygnuje, jak się wydawało na początku, z dalszego procesowania. „Koszt wielki, a nuda / Jeszcze większa” – zwierza się Gerwazemu i w tym wyznaniu jest zadziwiająco szczery. Budzi nim nawet naszą sympatię jako nieszkodliwy dziwak. Okolicznym wydaje się zapewne równie śmieszny, co...
Stefan Czerniecki
Taka scenka. Opustoszała plaża niedługo po wschodzie słońca. Na horyzoncie żadnego charakterystycznego punktu mogącego zatrzymać wzrok na dłużej. Rytmiczny, acz bardzo leniwy przybój. Ocean jest dzisiaj bardzo spokojny. Wiatr także jakby zelżał. Cichy, sympatyczny poranek. Jedynymi jego aktorami są ciemno opaleni chłopcy usiłujący zwodować łódź. No, „łódź’ to za wiele powiedziane – ot, parę drewnianych kłód umocowanych i zespolonych ze sobą w kształt swoistego szkieletu imitującego kadłub. To chyba ma pływać. Przynajmniej w ich mniemaniu. W przeciwnym wypadku wysiłki tych gagatków należałoby zapisać na poczet nowo odkrytej choroby psychicznej. Młodzieniec wyglądający na najstarszego staje na belce podważającej całą konstrukcję. Z racji swojej wagi ma największe szanse, by drewniana...

Pages