DoBerman Stalina

Dodano: 21/11/2011 - Numer 7 (53)/2010

Autorka książki o Bermanie chwilami przebija swego promotora, upycha najistotniejsze informacje po kątach i po przypisach, czasem się od nich dodatkowo dystansuje jako od niepoprawnych, może nawet antysemickich – i dopiero wali. Jak za PRL! Lecz czy o taką wolność słowa walczyliśmy? Dalej, polemiczne ostrze biografii skierowane jest przeciw tym, którzy widzą w Jakubie Bermanie komunistycznego „Kubę Rozpruwacza”. Książka jest próbą wybielenia czerwonego „kata Polaków”. Autorka przyjmuje za prawdę tylko fakty wspomniane w komunistycznych (!) dokumentach, streszcza je niemal z nabożeństwem, a nie znajdując w nich wyznań Bermana, iż okrutnym zbrodniarzem był – uznaje taką opinię za krzywdzącą. Poza tym książka jest nudna jak flaki z olejem. A to zarówno ogranicza jej szkodliwość, jak i rozprzestrzenianie się prawd pożytecznych. Obowiązkiem recenzenta jest jednak wygrzebanie z tego dzieła ziaren prawdy – choćby były nie większe niż ziarenka owsa. I powiadomienie o tym czytelników z radosnym ćwierkaniem.Portret na bezbarwnym tle. Kilka zagadek „Bohaterem” (cudzysłów – B.U.) książki jest Jakub Berman (1901–1984). Autorka opisuje jego wzlot i upadek. Okres młodości przedstawia z lekkomyślnością wyglądającą na niewiedzę, okres starości – ze współczuciem graniczącym z brakiem smaku. Tło portretu stanowią przede wszystkim zdarzenia z lat 1939–1956, ale właśnie tych zdarzeń jest tyle, co kot napłakał. Nie ma podboju Polski przez Armię Czerwoną, nie ma wywózek z Kresów,
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze