PO WYBORACH: POLSKA JAKO PETENT

Dodano: 31/07/2010 - Numer 7 (53)/2010

Ale ów artykuł może być w pewnym sensie metaforą sytuacji międzynarodowej Polski po wyborach prezydenckich AD 2010. Gdyby wygrał Jarosław Kaczyński, taki właśnie trójkąt: Londyn-Warszawa-Praga z jego głównymi aktorami, prezydentami Klausem i Kaczyńskim oraz szefami rządów Cameronem i Nečasem, stałby się faktem, a także z całą pewnością zaproszeniem do politycznego tanga dla nowego rządu węgierskiego Viktora Orbána. Łączyłaby tę nieformalną strukturę wspólna wizja Europy Ojczyzn, tradycyjnych wartości i sceptycyzmu wobec lewicowych recept. Ale wygrał Komorowski - i Polska nie będzie w żadnej koalicji. Bo w praktyce fikcyjny Trójkąt Weimarski (Berlin-Paryż-Warszawa) jest tylko listkiem figowym strategicznego układu niemiecko-francuskiego, który trzęsie Europą bez żadnego udziału Polski. Po zwycięstwie kandydata Platformy należy zapytać o karty, które Polska będzie miała w ręku w tej międzynarodowej grze z prezydentem, który już jako wysoki funkcjonariusz państwowy był święcie przekonany, że Królestwo Norwegii obok Rzeczpospolitej jest w Unii Europejskiej. Omówmy poszczególne wektory polityki zagranicznej RP w sytuacji, gdy premier i Głowa Państwa są z tej samej partii - PO.USA - zaskakujące Amerykanów (i nie tylko) deklaracje Komorowskiego z kampanii wyborczej o rychłym wycofaniu polskich wojsk z Afganistanu (skądinąd marszałek Sejmu podawał różne daty i zmieniał zdanie, ale – jakby to ujął Ryszard Rynkowski – „ten typ tak ma”) będą świetnym alibi dla Białego
     
34%
pozostało do przeczytania: 66%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze